wtorek, 25 listopada 2014

Rozdział XVII. Władcy świata


Scar

Nie spał całą noc. Zazwyczaj, gdy był pijany, zasypiał w momencie, w którym przyłożył głowę do poduszki. Tej nocy, choć mocno prosił o to w myślach Morfeusza, sen nie przychodził. Bezsenność spowodowała, że miał całą noc, by rozmyślać o wydarzeniach poprzedniego wieczoru. O tym, co mogłoby się wydarzyć, gdyby nie jego jedno słowo. Anne.
Zasłonił ramieniem oczy, wzdychając ciężko. Nie mógł się od niej uwolnić. To mu się nie przydarzyło pierwszy raz - zawsze, gdy całował inną kobietę, przed oczami stawała mu Anne. Wczoraj, przez nadmiar alkoholu, nie widział jej tylko w myślach. Był niemal pewien, że to ją całował, że to ją rozbierał. Do momentu, w którym Kayth go odepchnęła. Nie chciał myśleć, jak upokorzona musiała się czuć. Był zły na siebie i swoją podświadomość. To, co miał z Anne było wyjątkowe – sama Afrodyta tak uważała. Kochał ją i wydawało mu się, że ona również go kochała. Jednak ich związek należał do przeszłości, a on musiał ruszyć naprzód. Wczorajszy wieczór uświadomił mu, że pragnął to zrobić z Kayth. Kobieta niezmiernie go irytowała, a jednak lubił przebywać w jej towarzystwie. Mógł z nią porozmawiać, pośmiać się, pokłócić. Dawno nie spotkał kobiety, z którą mógł robić te wszystkie rzeczy, a nie tylko ostatnią. Po czasie euforii przyszedł jednak czas refleksji. W momencie, w którym nazwał Kayth imieniem Anne uświadomił sobie, że nigdy nie będzie się w stanie od niej uwolnić. Ich miłość, choć zrodzona setki lat temu, była zbyt silna, by mógł o niej zapomnieć.
Ranek spędzał w towarzystwie najlepszej przyjaciółki - wódki. Umiała go wysłuchać, nie przerywała mu w pół słowa i, co najważniejsze, umiała sprawić, by zapomniał. Siedział w wielkiej jadalni, której okna wychodziły na ogród i po raz pierwszy w życiu cieszył się panującą wokół ciszą. Zawsze był towarzyski i uwielbiał być w centrum uwagi, ale dobrze było czasami odpocząć od obserwujących go spojrzeń. Po kilkunastu minutach ciszy, zadowoleniu zaczęło towarzyszyć uczucie samotności. Był przyzwyczajony, że w miejscach uczt zawsze roiło się od żarłoków, jedynie czekających na nowe dania. Tęsknił za Kayth, która w trakcie śniadań posyłała mu potępiające spojrzenia za każdym razem, gdy dolewał sobie do herbaty alkoholu.
– Witaj, Scar – odezwał się stojący w drzwiach przybysz, sprawiając, że pogrążony w myślach bóg, wzdrygnął się. Choć głos był męski, przez ułamek sekundy łudził się nadzieją, że to Kayth przyszła z nim porozmawiać.
Czekał go jednak zawód. W progu stał opalony mężczyzna o zielonych oczach i rozwichrzonych włosach. Miał na sobie szorty i koszulkę, które upodabniały go do sportowca, a nie jednego z Dwunastki. Na nogach miał skrzydlate, mieniące się złotem buty, a w dłoni trzymał kaduceusza. Scar uniósł brwi z zainteresowaniem i odstawił kieliszek na stół.
– Przyszedłeś się dołączyć, Hermesie? - spytał. - Uprzedzam, że wiele ci nie zostawię.
– Obawiam się, że ani ja, ani ty nie mamy na to czasu.
Bóg Podróżnych wyglądał na zmartwionego, co mu się rzadko zdarzało. Był komikiem Olimpu. Uśmiech był od niego wymagany. Scar wiedział, że zdarzyło się coś złego, jednak, jak to bywa ze złymi wiadomościami, chciał je jak najbardziej odwlec w czasie.
– Jestem bogiem. Mam nieskończenie wiele czasu – odparł.
– Ciekawy punkt widzenia, zwłaszcza, że ja też jestem bogiem, a mój kalendarz pęka w szwach.
– To dlatego, że gdy Mojry rozdawały szczęście, stałeś ostatni w kolejce – uśmiechnął się krzywo.  Przyszedłeś pogawędzić, naprawić więzi przyjaźni? Nie jestem dziś najlepszym towarzyszem, ale mogę spróbować. Co słychać u kolorowej Iris?
Hermes uśmiechnął się ze smutkiem, w którym czaiła się również niecierpliwość.
– Rozstaliśmy się parę dekad temu. Mam wrażenie, że pisany mi jest ktoś inny.
– Romantyczny z ciebie mężczyzna – zakpił Scar, czując nadchodzącą lawinę złych informacji.
– Nic z tych rzeczy, po prostu mam przeczucie, że Przeznaczenie przygotowało dla mnie coś większego. Nie mamy jednak czasu na pogaduszki, Momosie, gdyż przynoszę bardzo złe wiadomości.
– Zeus znalazł swój krawat w prążki? - spytał z przestrachem.
– Nie aż takie złe. - Hermes uśmiechnął się, by zaraz potem spoważnieć: - Hades wypowiedział wojnę Dwunastce.
– Nie.
Głos Scara, choć ledwie słyszalny, rozbrzmiał niczym krzyk. Nie mógł uwierzyć, że jego ojciec mógł być tak głupi. Podejrzewał go o plany przejęcia Olimpu od dawna, jednak nie wierzył, że nastąpi to tak szybko. Dopiero co wynegocjowali powiększenie terytorialne Podziemia, a Hades już sięgał po więcej. Nie byli na to przygotowani militarnie, ani społecznie. Wiedział, że ojciec od dekad wyciągał z Tartaru najstraszniejszych zwyrodnialców, obiecując im miejsce w Erebie w zamian za lojalną służbę. Tym sposobem tworzył armię szkieletów, która jednak nie była wystarczająco silna i zorganizowana, by pokonać siły Dwunastki. Walki sprawią, że rodzina królewska nie będzie w stanie kontrolować sytuacji w Podziemiu. Mieszkańcy będą sądzić, że są niewidzialni, a to doprowadzi do rozruchów, które prędzej czy później zaowocują rewolucją. W rezultacie nie tylko nie zdobędą Olimpu, ale również stracą Hades.
– Muszę go powstrzymać – powiedział Scar w tym samym momencie, w którym Hermes oznajmił:
– Musisz go powstrzymać.
Po raz pierwszy od lat byli jednomyślni. Jeśli Scarowi nie uda przekonać się ojca do zmiany zdania, wybuchnie prawdopodobnie największa wojna w historii świata. Już miał się przenieść do Podziemia, gdy nagle zamarł. Niemal zapomniał o Kayth, której przecież nie mógł zostawić. Spojrzał na Boga Podróżnych, domyślając się, że ten nie będzie zachwycony z jego prośby. Dlatego o nic nie prosił.
– W jednej z komnat sypialnych jest moja towarzyszka. Sam rozumiesz, że nie mam teraz czasu do stracenia, dlatego odprowadź ją do Hadesu.
– Chyba żartujesz! Wiesz, ile mam...
Scar pstryknął palcami i już był w Podziemiu.
Na dole panował chaos tak wielki, że w pierwszej chwili pomyślał, iż lepiej było zostać na Ziemi, by kłócić się z Hermesem. Znalazł się wśród przerażonych i rozzłoszczonych dusz, które biegały we wszystkie strony, dzieląc się ze sobą nawzajem posiadanymi informacjami. Jeszcze nie zostały podjęte żadne konkretne działania, a oni już protestowali przeciw planom Hadesa. Brawo, ojcze, pomyślał. Chciałeś wojny? Będziesz ją miał.
W drodze do sali tronowej starał się jak najmniej rzucać w oczy. Ostatnie, czego potrzebował, to błagalnych próśb o przemówienie do rozsądku ojcu lub obrzucania pomidorami za pomysł wojny. Nałożył kaptur na głowę i mieszając się w tłum, udawał, że jest tak samo zrozpaczony, jak wszyscy wokół. W odległości kilkunastu metrów od pomieszczenia spotkał spieszącą w to samo miejsce Persefonę. Zrzucił kaptur i położył jej rękę na ramieniu. Podskoczyła i obróciła się ze złością, zapewne myśląc, że był którymś z poddanych. Na jego widok uśmiechnęła się z ulgą. Scar wyrzucał sobie, że przez ostatnie tygodnie ich obu nie było w pałacu. On latał za Kayth, uwiązany na sznurze posiadanego przez nią dziennika, a Persefona spędzała czas z Demeter. Gdyby któreś z nich miało oko na sytuację, do wszczęcia wojny nigdy by nie doszło. Mimo że Rosae była w pałacu, jego siostra nigdy nie interesowała się polityką. Podejrzewał również, że była zbyt zajęta nadrabianiem straconego czasu z Henrym.
Matka pocałowała go na powitanie i chwyciła pod rękę.
– Hermes niedawno był u mnie z wiadomościami – westchnęła. - Nawet w porach roku, które powinnam spędzać na Ziemi, nie mogę się uwolnić od tego miejsca.
– Też nie cieszę się z tego, że się tu znalazłem. Ale najtrudniejsza część dopiero przed nami. Rozejść się! - krzyknął do wzburzonego tłumu, koczującego przed salą tronową. Z początku nie posłuchali, ale widząc dwójkę bogów razem, ustąpili. Gdy Scar zamknął za sobą drzwi, krzyki zebranych rozbrzmiały ponownie.
Hades siedział na najwyższym z czterech znajdujących się w ogromnym pomieszczeniu tronów. Były to jedyne meble w sali, która miała za zadanie mieścić jak najwięcej ludzi i na której zazwyczaj odbywały się wesołe przyjęcia i bale. Tym razem w pomieszczeniu były jedynie cztery osoby, przez co wydawała się smutna i ponura. Pan Podziemia rozmawiał z Platonem, który gestykulował gwałtownie. Scar od dawna nie widział go aż tak wzburzonego, natomiast mina Hadesa pozostawała niewzruszona, nawet gdy zobaczył nowo przybyłych.
– Persefono, Scarze – przerwał filozofowi w pół słowa. - Minęły wieki, odkąd oboje byliście w naszym królestwie na wiosnę. Coś się stało?
– Oczywiście, że się stało! Nie słyszysz wrzasku tłumu przed drzwiami?!
– Ach, tak, powinienem coś z tym zrobić. Chyba wyślę ich wszystkich do Tartaru. Zaczyna mnie boleć głowa od tych krzyków. - Zauważając przerażone spojrzenia zebranych, dodał: - Żartowałem. Czy nikt tu nie ma poczucia humoru?
– Takiego jak ty to nie ma dosłownie nikt, nie tylko tu – mruknął Scar.
– Hadesie... - odezwała się cicho Persefona, występując naprzód. Gdy jej mąż siedział na tronie, wydawała się być krucha i mała. Bóg Nocy wiedział, że zależało jej na tym, by sprawiać takie wrażenie. Jego matka była mistrzynią manipulacji. Chciała wydawać się słaba, by wzbudzić litość Hadesa. Jej ton głosu idealnie pasował do skrzywdzonej niewinności. - Proszę cię, nie rób tego. Wojna nie przyniesie nam niczego dobrego, nie teraz. Za kilka dekad, owszem. Będziemy wystarczająco silni, by sobie poradzić. Jeśli jednak rozpoczniemy walki teraz, polegniemy.
– Czy nie rozumiecie, że teraz jest najlepszy moment? - odparł, znudzony ich racjonalnymi argumentami. - Świat śmiertelników pogrąża się w chaosie wojen domowych, na Olimpie wszyscy kłócą się ze wszystkimi. Miałem czas, by to wszystko przemyśleć i zdecydowałem, że nadszedł najlepszy czas. Poradzimy sobie z wojną.
– Zgoda, wygramy wojnę z Dwunastką – przytaknęła potulnie Persefona. - Ale nie wygramy wojny, która wybuchnie w Hadesie. Sam słyszysz, że nastroje społeczne są wysoko niepokojące. Nikt nie chce wojny, a to znaczy, że nie chcą też władców, którzy rozpętują wojnę. Tłum nad zdetronizuje.
– Powtarzam ci to, Hadesie, od kilku godzin – wtrącił Platon, który był niepokojąco spokojny. Wyglądał, jakby pogodził się z decyzją władcy. - Rewolucja, której udaje nam się uniknąć od wieków, zacznie się z momentem zaatakowania Olimpu. Nie jesteś w stanie działać na dwóch polach jednocześnie.
– JA NIE JESTEM W STANIE?! - zagrzmiał, a wokół niego na ułamek sekundy pojawiły się cienie umęczonych dusz. - Nie przekonacie mnie do zmiany decyzji, rozumiecie? Za długo byłem pomijany przez moich braci! Czas, by za to zapłacili.
– Chcesz wojny? - warknęła Persefona, porzucając maskę uprzejmości. Wyprostowała się i spojrzała mu prosto w oczy. Scar widział to już tyle razy, że nie zaskoczyło go, jak bardzo jego matka potrafiła się zmienić w ciągu krótkiej chwili. - Dobrze, będziesz ją miał. Ale nie wciągniesz w nią ani mnie, ani moich dzieci.
Odwróciła się, by odejść, ale zatrzymał ją drwiący głos męża.
– Nawet na to nie liczyłem. Od dawna wiem, że jesteś żoną tylko na dobre czasy. Gdy nastają złe, uciekasz.
Zamarła i stała tak przez kilka sekund. Powoli obróciła się na pięcie i rzuciła mu spojrzenie pełne nienawiści. Platon położył dłoń na jej ramieniu, starając uspokoić, jednak było za późno. Strąciła jego rękę i podeszła po Hadesa, zatrzymując się zaledwie kilka centymetrów od niego. Ich ciskające gromy oczy znalazły się na równym poziomie.
– JAK ŚMIESZ?! Jak śmiesz mówić coś takiego po tym wszystkim, przez co przeszliśmy? – wrzasnęła. Scar jeszcze nigdy nie słyszał swej matki tak wzburzonej. Miała swoje humory, ale teraz widział, że była na krawędzi. - Byłam z tobą na dobre i na złe. Wspierałam cię zawsze, nieważne, jak bardzo nie zgadzałam się z twoją decyzją. Kochałam cię, choć robiłeś wszystko, bym cię nienawidziła. Urodziłam ci dwójkę wspaniałych dzieci i nigdy nie nastawiałam ich przeciwko tobie, choć od jakiegoś czasu nie układało się między nami najlepiej. Mogłeś ze mną porozmawiać zawsze. Nawet, gdy nie mogłam na ciebie patrzeć, byłam gotowa ci pomóc. Jak możesz mi to robić? Jak możesz mówić takie rzeczy po tym wszystkim? Nie mam sobie nic do zarzucenia!
Jej głos stopniowo cichł, aż w końcu przeszedł w szept. Scar nie widział jej twarzy, ale był pewien, że płynęły po niej łzy. Ostatni raz widział matkę płaczącą, gdy był jeszcze dzieckiem. Poprosiła odwiedzającą ich Hestię, by zaopiekowała się nim oraz Rosae i choć rodzeństwo zostało zabrane na drugi koniec pałacu, słyszało krzyki rodziców. Przez cały następny dzień Persefona była smutna i przybita. Gdy Scar się przewrócił, obcierając kolano i dłonie, nie pocieszyła go, tylko płakała razem z nim. I mimo że jego rany się szybko zagoiły, ona nadal płakała. Pamiętał, że przez dziesięć minut powtarzał jej, że nic mu nie było i obiecywał, że już nigdy nie przysporzy jej tyle smutku.
Hades przełknął ślinę i przez pełną minutę żadne z nich się nie odzywało.
– Co się z nami stało... - wyszeptał w końcu.
Zaśmiała się zimno, na powrót stając się dobrze wszystkim znaną Persefoną.
– Popsułeś siebie, Hadesie, a następnie popsułeś mnie. I nienawidzę cię za to.
Odwróciła się na pięcie i wyszła z sali, wcześniej ocierając łzy. W ślad za nią podążył Platon, wzdychając cicho.
Scar popatrzył na ojca, który tępo wpatrywał się w drzwi, za którymi zniknęła Persefona.
– Nie poprę cię w tej wojnie - oznajmił, choć nie był nawet pewien, czy ten go słyszał. - Powiem więcej; będę walczył przeciw tobie.
Wyszedł z sali, a jego kroki odbijały się echem po całym pomieszczeniu.
Przepchał się przez tłum rozzłoszczonych dusz, które zasypywały go pytaniami i skargami. Zbył je wszystkie głośnym wrzaskiem „Spokój!”. Poskutkowało na wystarczająco długo, by mógł przejść do spokojniejszej części korytarza. Tam jednak czekało go kolejna przeszkoda, bowiem ktoś wychylił się zza jednego z licznych filarów i pociągnął go w cień. Persefona i Platon patrzyli na niego z napięciem i determinacją wymalowaną w oczach.
– Nie będziemy walczyć z Hadesem – powiedziała jego matka.
– Będziemy walczyć przeciwko niemu – dodał Platon.
– To słodkie, już kończycie swoje myśli – odparł Scar, choć w obecnej chwili zupełnie nie miał ochoty na żarty. Westchnął ciężko i spojrzał na nich z napięciem. - Więc co zrobimy? Staniemy po stronie Olimpu?
Platon i Persefona popatrzyli po sobie.
– Nie – odparła bogini z niepokojącym uśmiechem. - Staniemy po naszej własnej, trzeciej stronie.

Kayth

Nie spała całą noc. W myślach raz za razem powtarzała sobie wspomnienia, które udało jej się odzyskać. Nie mogła uwierzyć, że tak wyglądało jej życie. Czuła się, jakby patrzyła na kogoś innego. Były to urywki większej całości, których nie mogła umieścić w żadnym konkretnym momencie czasowym i wiedziała, że nie będzie w stanie tego zrobić, jeśli nie przypomni sobie swej egzystencji w całości. A na to się na razie nie zanosiło. Miała wrażenie, że ktoś chciał, by zobaczyła właśnie te momenty, żadne inne. Jakby ktoś sterował jej umysłem. Robiło jej się zimno za każdym razem, gdy o tym pomyślała.
O dziesiątej rano ktoś zapukał do jej drzwi. Pewna, że to Scar, nakryła głowę kołdrą i postanowiła go zignorować. Nie miała ochoty na niego patrzeć, ani go słuchać. Czuła się zraniona i wyśmiana, choć zdawała sobie sprawę, że nie powinna. Odkąd tylko go poznała wiedziała, że nikt nie jest i nie będzie w stanie zastąpić mu Anne.
– Śpiąca królewno, wstajemy! - zawołał przez drzwi nieznajomy. - Wątpię, by mój pocałunek cię obudził, ale wiedz, że jestem gotów spróbować!
To zdecydowanie nie był głos Scara, ale sądząc po jego słowach, był to ktoś z podobnym poczuciem humoru. Westchnęła i wygramoliła się z łóżka. Nałożyła na siebie szlafrok i otworzyła drzwi. O framugę opierał się opalony mężczyzna o figlarnym spojrzeniu zielonych oczu. Emanowała od niego ogromna, trudna do wyjaśnienia moc. Kayth od razu wiedziała, że nie był śmiertelnikiem.
– Nie mów, że wizja mojego pocałunku cię tak przestraszyła – mrugnął do niej i skłonił się nisko. - Jestem Hermes, ale zapewne już się tego domyśliłaś. Kayth, prawda?
– Zależy, o co chodzi – odparła podejrzliwie. Zastanawiała się, co mogło do niej przywieźć jednego z Dwunastki i żaden z jej pomysłów nie był optymistyczny.
– Mam cię zabrać do Hadesu.
Pomachała mu i zaczęła zamykać drzwi.
– Przykro mi, nie znam żadnej Kayth.
Postawił stopę w drzwiach, jednocześnie uniemożliwiając jej ich zamknięcie.
– Z reguły jestem zabawowym bogiem, ale dzisiaj nie mam czasu na podchody. Sam nie jestem zachwycony perspektywą zabrania cię do Podziemia, ale nasz jakże honorowy znajomy, Scar, powierzył mi to zadanie i nie dał czasu na protesty. Na marginesie, gdy go ponownie zobaczysz, przybij mu piątkę. W twarz. Krzesłem.
– Co się stało, że sam nie może ze mną jechać? - spytała, ignorując końcówkę jego wypowiedzi. Starała się, by w jej głosie nie było słychać bólu. Czy Scar zamierzał ją ignorować tak usilnie, że nie mógł jej nawet zabrać z powrotem do Podziemia? Nie podobał jej fakt, że już wracali, jednak wiedziała, że nie miała w tej sprawie nic do powiedzenia.
– Ważne sprawy w Hadesie – wytłumaczył Hermes niejasno. Po kilku sekundach ciszy spojrzał na nią z uniesionymi brwiami. - Dalej tu stoisz? Byłbym wdzięczny, gdybyś raczyła się jak najszybciej przebrać, nie mam czasu do zmarnowania.
Piętnaście minut później wyszła z komnaty, ubrana w długą sukienkę, na którą narzuciła podróżny płaszcz. Przed wyjściem napisała na kartce kilka słów pożegnania i podziękowania dla ich gospodarzy w Hever. Wątpiła, by Scar zajął sobie głowę takim szczegółem.
Hermes czekał na Kayth na korytarzu i gdy tylko się pojawiła, wziął od niej małą, podręczną torbę. 
– Uważaj, bo pomyślę, że jesteś dżentelmenem – posłała mu lekki uśmiech. W ciągu ostatniego stulecia spotkała tylu bogów, że czuła się w ich towarzystwie swobodnie. Nie peszyli jej, ani nie przerażali, tak jak by to było w przypadku nowicjusza.
– Ależ jestem dżentelmenem! - zaperzył się. - We wszystkie dni, w które nie pracuję – Cisza. - To miał być żart, bo ja zawsze pracuję.
– Wybacz, że się nie zaśmieję, ale to raczej smutne, niż zabawne.
– Całkowicie się zgadzam! - odparł i spojrzał na nią w zamyśleniu. - Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, jak mam cię przenieść do Pompejów, w których jest przejście do Krainy Hadesa... Moje skrzydlate buty mogą przenieść tylko jedną osobę. Wiem! Masz może ze sobą contactusa?
Kayth dopiero po kilku sekundach zorientowała się, że chodziło mu o świecę, która umożliwiała kontakt z innymi jej posiadaczami. Pamiętała, że Anne pisała kiedyś o niej w swym dzienniku.
– Oczywiście, zawsze noszę go w kieszeni – odparła sarkastycznie, a gdy zauważyła, że czekał, aż go wyciągnie, przewróciła oczami. - Nie, nie mam contactusa.
– Ach, wy śmiertelnicy. Zawsze tacy ironiczni.
– Technicznie rzecz biorąc, nie jestem śmiertelniczką.
– Technicznie rzecz biorąc, powinienem być teraz wszędzie indziej, tylko nie tutaj – po chwili odchrząknął. - Przepraszam, to było niemiłe.
– Zły dzień?
– Zły wiek.
Po kilku minutach wymyślania sposobów transportu do Włoch (Kayth zaproponowała genialny pomysł niejechania, ale nie przypadł on bogu do gustu), Hermes przypomniał sobie, że miał contactusa w noszonym na plecach worku. Był to typowy marynarski worek, który idealnie pasował do Boga Podróżnych. Gdy mężczyzna w końcu wyciągnął świecę, przez dobre dziesięć minut szukał zapałek. Kayth pomyślała, że mogłaby odejść od niego wolnym, spokojnym krokiem, a on i tak by się nie zorientował, że zniknęła. Kiedy contactus został zapalony, w płomieniu pojawiła się rozciągnięta w uśmiechu urodziwa twarz rudowłosej kobiety.
– Hermesie, witaj! Niech zgadnę, potrzebujesz mojej pomocy? - przywitała się, unosząc brew.
– Jestem aż tak przewidywalny? - jęknął. - Tak, potrzebuję, byś przysłała do Hever swój rydwan, Afrodyto. Mam za zadanie przetransportować przyjaciółkę Scara do Pompejów i bez twojej pomocy się nie obędzie.
– Przyjaciółkę Scara?! - wykrzyknęła kobieta z zaskoczeniem, a zarazem radością. - Już lecę!
Płomień zgasł, a Hermes i Kayth wyszli do pozbywającego się wspomnień zimy ogrodu, oczekując na rydwan. Panowała między nimi cisza, ale nie taka z gatunku niezręcznych. Cierpliwie czekali na środek transportu, pogrążeni we własnych myślach.
– Jak to jest być bogiem? - spytała nagle Kayth. Choć poznała ich w swoim życiu już wielu, jeszcze żadnemu nie zadała takiego pytania, a była naprawdę ciekawa odpowiedzi.
Mężczyzna usiadł na zimnej, jeszcze niedawno przykrytej śniegiem trawie i wzruszył ramionami.
– Jeśli zapytałabyś każdego innego boga, powiedziałby ci, że wspaniale. Posiada się wszystkie te nadzwyczajne umiejętności, jest się nieśmiertelnym, potężnym... Ja jednak czasami mam dość. Jestem w ciągłym biegu, bez chwili wytchnienia. Teraz, gdy tu z tobą siedzę, mam poczucie, że powinienem robić tysiąc innych rzeczy, a jednocześnie jest to moja pierwsza wolna chwila od kilku miesięcy.
– To straszne – odparła, aczkolwiek nie współczuła mu. Wiedziała, że byli ludzie, którzy mieli dużo gorzej od niego. Wolałaby być tak zajęta, niż przez wieczność nudzić się w Erebie. Wiedząc, że nie miała czasu do zmarnowania, zmieniła temat na kolejny, który ją interesował: - Kiedy poznałeś Scara?
– Trudno powiedzieć. Scar, jak wiesz, jest synem niezbyt lubianego na Olimpie Hadesa oraz Persefony, która choć milsza od męża, również nie podbiła serc bogów. Wiedzieliśmy, że władcom Podziemia narodził się syn, ale nikt z nas, Dwunastki, nie spieszył się, by go poznać, a sami rodzice trzymali go od nas z daleka. Poznałem go, gdy był już dorosły, jakieś pięćset lat po jego narodzinach. To może ci się wydawać ogromnym okresem czasu, ale dla bogów to niewiele. Przyniosłem mu zaproszenie do Zeusa, który, zmęczony kłótniami z bratem, stwierdził, że zacznie porozumiewać się w sprawach Hadesu z jego synem. Wierz lub nie, ale szybko zostaliśmy przyjaciółmi ze Scarem, wtedy jeszcze Momosem. Mieliśmy podobne poczucie humoru, nie lubiliśmy tych samych ludzi, uwielbialiśmy żartować z Pana Piorunów. Nasza przyjaźń była naturalnym stanem rzeczy. Jeśli ktoś miał sprawę do Scara i potrzebował wstawiennictwa, szedł do mnie i odwrotnie. Do czasu, aż zniknęła Anne. Wtedy Scar się zmienił, choć posunę się do stwierdzenia, że zaczął się zmieniać na gorsze już w chwili, gdy ją poznał. Z nią był zły, a bez niej jeszcze gorszy. Stał się zgorzkniały, złośliwy, ironiczny. Nie miałem ochoty się z nim widywać. Nasza szlifowana przez lata przyjaźń umarła przez, można powiedzieć, kobietę. A teraz Scar wysługuje się mną, tak jak wszyscy inni. Jakbym był tylko i wyłącznie posłańcem bogów.
Kayth nie wiedziała, co powiedzieć, jednak nawet gdyby coś wpadło jej do głowy, nie zdążyłaby się odezwać. Na szarobłękitnym niebie pojawił się mały kształt, który rósł z każdą sekundą. Był to rydwan, zaprzężony w dziesiątki białych gołębi. Jechała na nim wysoka kobieta o rudych włosach i zielonych oczach. Jej cela była porcelanowa, choć zauważyć można na niej było kilka piegów. Pojazd zatrzymał się przed nimi, a kobieta uśmiechnęła się do nich promiennie. Była najpiękniejszym zjawiskiem, bo inaczej nie można jej było nazwać, jakie Kayth kiedykolwiek widziała. Miała na sobie ciepłą, jasnoróżową suknię, która o dziwo nie kontrastowała z włosami, w które miała wplecione białe kwiaty. Choć kobieta stała kilka metrów od niej, czuła roztaczający się w powietrzu przepiękny zapach.
– Wskakujcie, gołąbki – powiedziała, zapraszając ich na rydwan. Gdy ptaki zaczęły się odwracać i lecieć w jej stronę, odegnała je ruchem ręki, chichocząc. - Nie wy, głuptasy.
– Nie musiałaś przyjeżdżać, Afrodyto – przywitał ją Hermes, uśmiechając się do niej jak do młodszej siostry, pobłażliwie. - Mogłaś tylko przysłać rydwan.
– Nonsens! Musiałam zobaczyć przyjaciółkę Scara na własne oczy! Tak dawno nie widziałam żadnej jego wybranki...
Kayth nawet nie zorientowała się, że bogini mówiła o niej. Wpatrywała się w nią jak urzeczona, a jedyne, na czym mogła się skupić, to pilnowanie się, by nie otworzyć ust. Kobieta była nie tylko przepiękna, ale również pełna miłości. Ta emanowała od niej, sprawiając, że każdy patrzył na nią z uwielbieniem. Nie mogła uwierzyć, że Hermes nie był urzeczony jej pięknem, a przynajmniej tego po sobie nie okazywał. Bogini puściła jej oko.
– Myślę, że nie jestem już potrzebny, drogie panie – odezwał się Hermes, wzlatując w górę na swoich skrzydlatych butach. - Mam pełno pracy, więc mogłabyś odwieźć ją do Pompejów sama, Afrodyto? Tylko proszę cię, prosto do Włoch. Żadnego Paryża, żadnych Wysp Zakochanych po drodze. Możesz to zrobić?
– Oczywiście – odparła kobieta, nieco urażona faktem, że ją pouczał. - Jestem pewna, że ja i przyjaciółka Scara od razu się zaprzyjaźnimy.
Pomachała mu i objęła Kayth ramieniem, uśmiechając szeroko.
Hermes odleciał, nawet nie żegnając się z córką Hekate. Choć możliwe, że to zrobił, a ona po prostu tego nie usłyszała. Było to prawdopodobne, zważywszy na to, że nie mogła skupić uwagi na niczym innym, niż na Afrodycie. Czuła jednak, że pierwsze wrażenie zaczynało mijać, pozwalając jej w pełni oddychać. Jeszcze nigdy nikt tak na nią nie działał, co było tym bardziej niepokojące, że Afrodyta była kobietą.
– Spokojnie – roześmiała się bogini, jak gdyby umiała czytać jej w myślach. Gołębie ruszyły, ciągnąc rydwan za sobą. Kayth złapała się mocno złotej poręczy. I pomyśleć, że kiedyś bała się latania na pegazie. - Działam tak na każdego. Zaraz ci to jednak przejdzie. Żadne uwielbienie, w przeciwieństwie do miłości, nie jest wieczne.
Miała rację. Kayth już po kilku minutach była w stanie oderwać od niej wzrok i rozkoszować się widokiem morza, które błyszczało pod nimi. Gołębie machały skrzydłami niemal tak szybko jak kolibry, a rydwan mknął z zaskakującą prędkością. Kobieta kurczowo trzymała się jego poręczy i upominała się w myślach, by nie oglądać się do tyłu, gdyż wiedziała, co tam zobaczy, a raczej czego nie zobaczy. Rydwan, wzorem rzymskich, nie miał z tyłu żadnej barierki. Starając się o tym nie myśleć, ponownie spojrzała na Afrodytę, której rude loki powiewały na wietrze.
– Zawsze wyobrażałam sobie ciebie jako blondynkę – odezwała się. Poczuła ulgę, że jej gardło współpracowało i mogła normalnie mówić. - Co nie znaczy, że jestem zawiedziona. Myślę, że rudy idealnie do ciebie pasuje.
– Jestem dla ciebie ruda? - odparła z zaskoczeniem Afrodyta. - Rzadko która osoba mnie tak postrzega. Widzisz, Kayth, każdy postrzega mnie inaczej, zgodnie z własnym kanonem piękna. Dla jednych jestem blondynką, dla innych brunetką, dla niektórych wysoką, dla niektórych niską. Jestem urzeczywistnieniem wszystkich cech, które poszczególny człowiek uznaje za pożądane. A jeśli już mowa o wyglądzie, ty, moja droga, masz podobny typ urody do Anne.
Kayth zaśmiała się gorzko, przypominając sobie wczorajszy wieczór.
– Dla niektórych jestem do niej tak podobna, że gdy mnie całują, myślą, że całują ją.
– Naprawdę uważasz, że Scar pocałował cię tylko dlatego, bo mu ją przypominasz? - zdumiała się Afrodyta.
Kayth nie powinna być zaskoczona tym, że kobieta wiedziała, o kim mówi. W końcu była Boginią Miłości. Nie dało się przed nią ukryć uczuć.
– Jasno dał mi to do zrozumienia. - Widząc, że kobieta otwierała usta, uprzedziła: - Nie było cię tam. Nie zrozumiesz tego.
– Ludzie często mówią mi, że czegoś nie rozumiem – odparła Afrodyta. - A najczęściej rozumiem dużo więcej od nich.
Kayth westchnęła i powiedziała, by zakończyć temat:
– To już i tak nie ma żadnego znaczenia. Jeśli kiedykolwiek czułam coś względem Scara, należy to do przeszłości. Nie mam zamiaru żyć złudzeniami.
Nie była to całkowita prawda, ale pragnęła, by się nią stała. Nie chciała wzdychać do kogoś, kto kochał kogoś innego.
Rydwan mknął po niebie, przecinając wiatr. Zanim Kayth zdążyła się zorientować, minęli już Rzym i spoczęli na szczycie Wezuwiusza. Choć wulkan był spokojny, kobieta czuła zaniepokojenie, znajdując się tak blisko niego. Było to nielogiczne, zważywszy na to, że już była martwa. Zeszła z rydwanu i podeszła do ciemnej otchłani, przełykając ślinę. Szczelina była całkowicie czarna i nie widać było jej dna. Wiedziała, że na dole czekała na nią lodowato zimna rzeka Kokytos, co nie dodawało jej otuchy. Odwróciła się, by ostatni raz spojrzeć na słoneczny świat. Za nią rozciągała się panorama Pompejów i licznych gai oliwnych, tak charakterystycznych dla Włoch. Nie chciała opuszczać Ziemi, ale wiedziała, że nie było już na niej dla niej miejsca. Jej czas na Ziemi skończył się dawno temu.
– Czemu przejście musi być w Pompejach? - jęknęła Afrodyta, jednocześnie uspokajając podenerwowane gołębie. Zwierzęta, które wyczuwały niebezpiecznie bliską odległość tamtego świata, nie marzyły o niczym innym, niż o odleceniu jak najdalej. - Nie mógłby to być Paryż? Nienawidzę Pompejów. Strasznie tu ponuro.
Kayth odwróciła się do bogini ze smutnym uśmiechem.
– W porównaniu z Hadesem, Pompeje to raj – westchnęła ciężko. - Na mnie już czas. Miło było cię poznać, Afrodyto.
– Z wzajemnością – odparła szczerze bogini i podeszła do niej, by ją uścisnąć. - Nie rezygnuj z kogoś tylko dlatego, że wydaje ci się, iż bycie z nim jest trudne i skomplikowane. Wbrew pozorom, właśnie takie związki są najtrwalsze i najpełniejsze miłości.
Bogini odsunęła się od niej, wskakując z powrotem na rydwan. Odwróciła się i puściła do niej oko. Kayth po raz ostatni objęła wzrokiem kolorową panoramę Italii. Wzięła głęboki wdech, po czym zrobiła krok do przodu. Przez chwilę wisiała w powietrzu, a następnie zaczęła spadać z zawrotną szybkością. Wpatrywała się w błękitne niebo dopóty, dopóki nie stało się ono tylko pięknym wspomnieniem.
Afrodyta patrzyła z zamyśleniem w miejsce, w którym zniknęła córka Hekate. Gołębie ruszyły, zmierzając z powrotem na Olimp.
 Do zobaczenia, Kayth – szepnęła bogini, a jej słowa poniósł wiatr.  Nawet nie masz pojęcia, jak prędko.

______________________________________

Rozdział jest trochę spóźniony, a winę znów zrzucam na szkołę. Nie jestem z niego szczególnie zadowolona, ale nieraz muszą być momenty braku weny, by potem znaleźć jej dużo (a przynajmniej tak się pocieszam). W ramach zadośćuczynienia wprowadziłam ulubionych bogów części z Was - Hermesa i Afrodytę.
Polecam przy czytaniu włączyć muzykę, ponieważ nieskromnie myślę, że udało mi się ją dobrać idealnie pod rozdział ^^
Z prywatnych spraw to w weekend wybieram się na długo wyczekiwanego Kosogłosa. Widzieliście już? Jak wrażenia? (:

42 komentarze:

  1. Witaj, pierwszy raz piszę tutaj komentarz, ale żeby było jasne, czytam jako jedna z pierwszych, zapewniam. Scar ma świetną przyjaciółkę, nie powiem, jeden z moich bohaterów w opowiadaniu, też taką ma - spełnia jego oczekiwania. ;) Afrodyta jako rudowłosa kobietka? Nie spodziewałam się tego. Kayth jakoś tak wywołała u mnie czystą fascynację, jeśli mogę to tak określić. xd Persefona i Hades, no mój idealny duet, który ciągle się kłóci. Jestem w tej chwili szczęśliwa. Nie cierpię Anne, po prostu nie trawię kobiety.

    Byłam na Kosogłosie, było całkiem fajnie, chociaż trudno się oglądało ponieważ byłam na wycieczce z klasą. Zwłaszcza świetnie się ogląda gdy ma się okulary 3D. Film naprawdę dobry i nie mogę doczekać się drugiej części.


    Mam nadzieję że ten komentarz, jakoś ci odpłaci za to, że wcześniej nie pisałam. Jednak nie potrafię pisać komentarzy, po prostu nie potrafię. Pozdrawiam, ściskam gorąco i życzę mile spędzonego czasu. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zdecydowałaś się skomentować :) Nawet jedno słowo potrafi sprawić wiele radości.
      O jaką przyjaciółkę Scara Ci chodzi? Nadine? Sama uważam, że zbyt ogólnikowo opisałam ich przyjaźń i chyba powinnam to poprawić.
      Każdy widzi Afrodytę inaczej. Jeśli Twoim ideałem piękna jest blondynka, byłaby blondynką :D
      Anne dużo osób nie trawi, nie jesteś odosobniona ^^
      Wycieczka z klasą na Kosogłosa? :o My tylko chodzimy na filmy edukacyjne :P Niestety u mnie w mieście nie ma IMAXa, a w zwykłych kinach nie puszczają Kosogłosa w 3D.
      Jak mówiłam, każdy komentarz mnie cieszy! Nawet gdyby się składał z jednego słowa(:
      Dziękuję! :*

      Usuń
  2. Przeczytałam ^^. Fajnie ci wyszedł ten rozdział. Trochę szkoda, że Kayth już musi wracać do podziemi, i że nie wyjaśniłaś tutaj nurtującego mnie z poprzedniego odcinka wątku jej przeszłości, ale bardzo zaciekawił mnie ten motyw wojny, tym bardziej, że we wcześniejszych odcinkach nic nie wskazywało na taką możliwość. Skupiałaś się raczej na pokazaniu, jak Kayth stopniowo stara się poznać przeszłość Anne, a także swoją (i mam nadzieję, że dokończysz ten wątek), więc ta nagła zmiana bardzo mnie zaskoczyła, ale i zaintrygowała.
    Podobało mi się też wprowadzenie Hermesa i Afrodyty, bo polubiłam ich w twoim poprzednim opowiadaniu, fajnie, że także tutaj udało ci się ich wcisnąć. Jeszcze się pojawią, czy ich rola była raczej epizodyczna? Swoją drogą, to aż przykre, że znajomość z Anne zepsuła tak wiele w życiu Scara, nawet jego relacje z dotychczasowymi przyjaciółmi, a teraz uniemożliwia mu nawiązanie jakichś relacji z Kayth, bo ciągle widzi Anne. Ciekawe, czy kiedyś w końcu uda mu się zapomnieć o tym, co było?
    Jestem naprawdę ciekawa, co dalej. Tyle już rozdziałów za nami, a ciągle nie wiadomo, co z przeszłością Kayth, gdzie podziała się Anne, a teraz doszedł jeszcze dodatkowy wątek o tej wojnie i odwróceniu się rodziny Hadesa od jego planów. Czekam więc na następny ^^.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobał!
      Niestety Kayth nie może się długo nacieszyć światem. Wątku jej przeszłości na razie nie mam jak ciągnąć, bo nic nowego sobie nie przypomni. Jak przemknęło jej przez myśl w tym rozdziale, możliwe, że ktoś chciał, by odzyskała jedynie tamte wspomnienia.
      O szykowaniu do wojny napomknęłam 2-3 razy, ale bardzo ogólnikowo, dlatego cieszę się, że udało mi się Was zaskoczyć.
      Hermes i Afrodyta są raczej postaciami epizodycznymi, choć Hermes jeszcze się pojawi kilka razy :)
      Niedługo będzie dość duży przeskok czasowy, a opowiadanie będę się starała zamknąć w okolicy 30-35 rozdziałów (:
      Dziękuję! :*

      Usuń
  3. A moze by tak przydal się spis tresci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... Radzę przyjrzeć się dokładniej prawej stronie. Spis treści funkcjonuje od początku istnienia bloga.

      Usuń
  4. Tak się ucieszyłam że jest nowy rozdział, że uevgdhdhn d j ds 8wuwhbbfbfhjwnsvgdkfos Łk d wj
    Hermes jeden z moich ukochanych bogów <3 <3 <3 <3
    Beatrice coraz bliżej( wiem że pewnie jeszcze trochę)
    Szczerze współczuję Hermesowi, jest on jednym z najbardziej poszkodowanych bogów. Nieby fajnie być Bogiem ale być przez wieczność posłańcem już nie.
    Szkoda, że w tym rozdziale nie było nic o przeszłości Kayth...
    ale ostatni zastanawiałam się nad jesną rzeczą, jeśli ona w tym urywku z przeszłości widziała Ann to musi być dla niej bliską osobą, więc zastanawiam się czy Kayth przypadkiem nie jest córką Mary Boleyn?
    Hades wypowiedziała wojnę? ! Mam nadzieję, że albo się wycofa, albo bardzo szybko przegra!
    Pozdrawiam serdecznie!
    Psyche

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Trice rzeczywiście jeszcze trochę, choć zbliża się, zbliża... Zaserwuję Wam wielki reunion Hermesa i Trice.
      Hermes rzeczywiście ma ciężko, bardzo ciężko. Ale jak Kayth słusznie pomyślała, lepiej być posłańcem, niż spędzić wieczność w Tartarze/Erebie.
      Bardzo lubię Wasze teorie, zawsze mnie zaskakuje Wasza dociekliwość (: Niestety nie mogę nic na razie zdradzić.
      Dziękuję! :*

      Usuń
  5. Na początku tego rozdziału zastanawiałam się czy pomieszasz spory ziemskie z boskimi. A po przeczytaniu poprzedniego po prostu wariowałam tak na marginesie. Bardzo jestem ciekawa jak ta trzecia strona wpłynie na wojnę. Przede wszystkim zastanawia mnie jedna rzecz od początku opowiadania - co jeśli okaże się, że Kayth jest tak naprawdę Anne? ;o Jeśli nie to co je wiąże ahh Długo już trzymasz w napięciu :) Życzę weny i większej ilości czasu na pisanie xo

    Mój Blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scar i Persefona przeciwko Hadesowi ;) Będzie się działo, mogę to obiecać!
      Kim jest Kayth na razie nie zdradzę, ale powiem tylko, że w opowiadaniu jest wiele podpowiedzi (:
      Dziękuję! :*

      Usuń
  6. Ja jak zykle tak lakonicznie.
    Kiepski rozdział? Dobre sobie...
    Ten rozdział był, znaczy jest, świetny. I nie wmawiaj, że jest inaczej bo to nie prawda. A kiepskie rozdziały to ja piszę...
    Czekam na kolejny, bo tym tylko zaostrzyłaś mój apetycik.
    Weny.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się podoba, aczkolwiek sama uważam go za nieudany, zwłaszcza w porównaniu z poprzednim (:
      Nieważne, czy lakonicznie, czy długo - każdy komentarz poprawia mi humor i motywuje (:
      Dziękuję! :*

      Usuń
  7. Nie mam pojęcia, co Ci sięnie podobalo w tym rozdziale, przecież to [rawdziwy przełom! nie spodizewłam sie,ż Hades postanowi akurat teraz wypowiedzieć Olimpowi wojnę!!! to jest naprawdę coś. CHyba tlyko on jest przekonany,że to świetna decyzja... Ciekawa jestem, co to za strona, którą chcą stworzyć platon i Persefona, czyżby coś w tylu - to my będziemy władać Hadesem, a najlewpiej i Olipem, a nie Hades ani Zeus?;p może niekoniecznie, jednak widać,że Persefonie w jakimś stopniu nadal na meżu zależy, jej wybuch naprawdę mną wstrząsnął u dobitnie udowodnił,że przynajmniej ona jeszcze kocha swoją drugą połowę, aczkolwiek cięzka to miłosć... Co do kwestii miłosć Scara i Anne ja już nie mam pomysłu - raz chcę,żbey ją znalazł, raz nie - naprawdę już nie wiem, jaki ona miała na niegp wpłuyw, co człowiek albo bóg, to inna opinia. zaczynam sie zastanawiać czy tam nie było jakiejś magii... Ale trochę współczuję Kayth, chciałabym,żeby Scar mógł ją pokochać i mam nadzieję,że K podejdzie do tego tak, jak radzi jej Afrodyta. Którą swoją drogą brdzo polubiłam i żaluję,że było jej tak mało, dobrze, że dodałaś to ostatnie zdanie. Skrzydlaty za to zrobił na mnie takie sobie mniemanie, myślałam,że będzie bardziej wyrazisty. Ale jeszcze ma szansę się zrehabilitować. CZekam na cd i zapraszam serdecznie na nowosć na zapiski-condawiramurs.blogspot.com jestem ciekawa twojej opinii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przełom rzeczywiście jest, aczkolwiek trudno pisało mi się ten rozdział i mam wrażenie, że to widać. Tak jakby na siłę są stworzone zdania, dialogi...
      Hades ma bardzo... oryginalne myślenie :D
      To z tym, że to Persefona i Scar chcieliby przejąć Hades wcale nie jest głupie. Po prawdzie właśnie to miałam na myśli. Hades będzie tak zajęty wojną, że może się nawet nie zorientować, że już nie będzie miał czym rządzić.
      Anne to zagadkowa postać, tak samo jak jej związek ze Scarem... Wkrótce wiele spraw się wyjaśni.
      Do ciebie zajrzę w weekend, przepraszam, że tak późno:(
      Dziękuję! :*

      Usuń
  8. Mam jakieś odczucie, że ten rozdział jest chyba najlepszym, jaki dotąd dodałaś na ten blog. Ale ja mam takie odczucie za każdym razem, kiedy przeczytam nową notkę, więc nic nowego.

    Scar, Scar, Scar... Zamiast lecieć biegiem do Kayth i ją przepraszać, błagać na kolanach, aby Ci wybaczyła, to ty siedzisz i jak debil zamartwiasz się przy wódce. Zachowujesz się jak typowy człowiek, a podobno nie lubisz zachowania śmiertelników, doprawdy. Do tego wymysł Hadesa z wojną, którą mogą przegrać. W każdej chwili Wielka Dwunastka może złączyć siły, pogodzić się i przegonić rodzinę z Elizejskich Pól. Chociaż może wtedy panowie egoistyczni-i-supersexy-to-my-rządzimy-światem (czyt. Hades i Scar) przejrzeli by na oczy. Przydała by im się taka odmiana. A Persefona... Trzecia strona? Ciekawe, tyle że ona nie ma żadnej armii, chyba że jej walka polega na czymś innym — może na wiadomościach, które posiada i które może powiedzieć innym? Jakieś „niebezpieczne dane”? Kurcze, jestem cholernie ciekawa. Zabijasz mnie :c Kayth. Bardzo mi jej szkoda. Wyobrażam sobie jak ta biedaczka musi się czuć... Taka upokorzona.

    Przepraszam, że tak krótko, no ale... nie mam teraz dobrej weny na komentowanie :c Ale chociaż wiesz, że kocham i czytam ♥ Całuję i zapraszam na mój nowy blog:
    http://kiedy-runie-niebo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak uważasz, choć mi się średnio podoba (:
      Scar przeprosić? Dobre sobie :D Nigdy. Chyba jeszcze nigdy mu przez gardło nie przeszło to słowo.
      Persefona nie ma armii, to fakt. Jest jednak powszechnie lubiana w Hadesie. Rzadko kto ją zna lub wie, jaka jest naprawdę, przez co postrzegają ją jako dobrą strażniczkę ich praw, która wstawia się za nimi u złego Hadesa. To dzieło jej propagandy i dzięki temu ma opinię Podziemnej dobrodziejki. W samym prologu stały do niej setki osób, chcąc się poskarżyć i zyskać jej pomoc. Ona ją obiecywała i rzeczywiście, kilka osób ją uzyskało, tylko po to, by mogli potem ją wychwalać pod niebiosa (: Persefona nie jest głupia. Jej siła nie jest fizyczna, ale umysłowa.
      + W "trzeciej stronie" będzie również Scar, który też ma trochę oleju w głowie. A doradzać im będzie Platon... Przyszłość nie jest dla nich tak ciemna, jak by się mogło wydawać (:
      Nowy blog? Który już? :p Wpadnę w weekend.
      Dziękuję! :*

      Usuń
  9. rozdział super :D czekam na kolejny:D Heeermees, Afrodyyyta tęskniłam za nimi ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak uważasz!
      Dziękuję! :*

      Usuń
  10. jak dla mnie za krótki.
    Może dlatego, ze czytałam go jadąc autokarem (wracałam z wycieczki)
    Świetny rozdział.
    Ah Scar nie ma to jak wódka o poranku, prawda? *cieknie sarkazmem, tak że na 20 pączków starczy*
    Afrodyta i Hermes <3 jak ja za nimi tęskniłam. Ale Hermes zdaje mi się nie przypominać tego z Zaplątanych.
    I ta wojna... ehhh Hades... *kręci głową z politowaniem* Ale Perfesona, Platon i Scar razem (Syranamen i Skorupin Razem!) to będzie ciekawa wojna...
    Biedna Kayth... Ciekawe o co chodziło z ostatnimi słowami Afrodyty (brzmi jakby umarła)
    Co do Kosogłosa. Byłam w dzień premiery. "Ten moment, gdy film się skończy, a Ty nie wiesz co powiedzieć, a tym bardziej co zrobić teraz ze swoim życiem przez następny rok" ~Moja myśl po skończeniu filmu. Był genialny. I Hanging Tree! (akutalnie słucham) tego się nie da słowami wyrazić... na prawdę. Cudo
    czekam z niecierpliwością na nexta.
    Dużo weny czasu i czekolady bo jej nigdy za wiele
    Laciata <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie byłaś na wycieczce? :)
      Scar to prawie że alkoholik. Aż dziwne, że się nie przyjaźni z Platonem... pewnie by sobie podkradali nawzajem trunki.
      Hermes nie przypomina tego z Zaplątanych? Myślałam, że przypomina, ale jak mówiłam, ten rozdział w ogóle mi nie wyszedł. Niemniej akcja dzieje się 100 lat wcześniej, niż Zaplątani, więc mógł się zmienić.
      Afrodyta umarła? Nie, ona nie może umrzeć. A może to Kayth ożyje? ^^ Zobaczymy.
      Hanging Tree jest cudne, choć sama piosenka nie oddaje takiego klimatu jak film+piosenka. Film był cudowny, zgadzam się!
      Dziękuję! :*

      Usuń
    2. bylam na EuroWeeku od niedzieli do czwartku :) dlatego tez tak pozno skomentowalam ;)
      przyjazn Platona i Scara moglaby byc naprawde ciekawa
      Hermes taki troche inny jest ale wciaz wspanialy :3
      Kayth ozyje? *dziwny usmiech* i tak wiem ze pewno nie
      prosze bardzo :* choc nie ma za co. takiego talentu jak ty masz to ze swieca szukac. jesli (a mam nadzieje ze tak) wydasz ksiazke to bede leciac na leb na szyje do ksiegarni by ja kupic! wiec jak najbardziej Ci tego zycze :*

      Usuń
    3. Oo, ale Ci dobrze!
      Losów Kayth oczywiście na razie nie zdradzę, ale już niedługo się przekonasz, jak to będzie :D
      Do wydania książki daleeeka droga, ale dziękuję za tak miłe słowa! :*

      Usuń
  11. Wcale się nie dziwię Scarowi, że topił smutki w alkoholu. Po takiej wpadce z Kayth, chyba każdy musiałby odreagować. Wódka jako przyjaciółka? Ciekawe. Nigdy nie rozumiałam motywu, w którym Hades planuje przejęcie Olimpu. Książki, filmy podłapały temat, a w rzeczywistości raczej to Posejdon burzł się przeciwko Zeusowi, a przynajmniej ja znam takie podania ;) Mimo to uważam, że Hades rzeczywiście głupio postępuje przeciwstawiając się Dwunastce. Czy nie rozumie, że przez to może wszystko stracić? Nawet Platon nie przemówił mu do rozsądku! Muszę ci powiedzieć, że podziwiam Persefonę. Uwielbiam jej zagrania i świetne wyczucie chwili. Dobra z niej manipulantka. Szkoda, że i jej działanie nie przyniosło rezultatu. Poruszyło mnie to, co powiedziała Hadesowi na sam koniec. Mam nadzieję, że to go dotknęło. Popieram ją, Scara i Platona, dobrze, że nie chcą pomagać w wojnie, ale intryguje mnie, co wyniknie z tej ich "trzeciej" strony. Ciekawa też jestem jaki do tego ma stosunek Rosae.
    Bardzo spodobała mi się Afrodyta. To genialny pomysł aby przedstawiać ją zawsze inaczej w zależności od własnego kanonu piękna danej osoby. Wydaje się taka ciepła i dobra. Szkoda jednak, że Kayth musi wracać do Podziemi. Ciekawi mnie ta obietnica Afrodyty, że spotkają się szybciej niż Key myśli. Niecierpliwie czekam na kolejny rozdział. Życzę dużo weny i pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scar nie ma wielu przyjaciół (zwłaszcza teraz, gdy dodatkowo "stracił" Kayth), więc wódka musi mu wystarczyć ^^ Według mitologii to rzeczywiście Posejdon bardziej się burzył, ale tak naprawdę on ma dużo lepszą pozycję, niż Hades. Nic dziwnego, że Panu Umarłych się znudziła izolacja.
      Cieszę się, że podoba Ci się podstać Persefony. W następnych rozdziałach będzie jej więcej. Rosie zapewne stanie po stronie brata (jak zawsze), choć nie jestem pewna, czy nie opowie się za Olimpem. A może nawet poprze Hadesa? Zobaczymy (:
      Dziękuję! :*

      Usuń
  12. Nieeeeeeeeee Ja się pochlastam.
    Znowu mu się usunął komentarz. Na szczęście pamiętam, co pisałam, więc postaram się go odtworzyć.
    Ja tam wcale nie odczułam braku weny, o którym piszesz. Według mnie rozdział był jak zwykle cudowny. Podczas czytania znów zastanawiałam się, jak można tak wspaniale pisać. Naucz mnie tworzyć takie genialne opisy i przemyślenia, które czyta się z zaciekawieniem, a nie ze znużeniem. *.*
    Ech... Odkąd przeniosłam wszystkie blogi do jednej zakładki, nigdy nie wiem, kiedy pojawia się NN. xD
    Jak ty to robisz, że większość Twoich postaci budzi we mnie sympatię? Tak jest też z Hermesem i Afrodytą. Podoba mi się Twoja wizja bogini miłości. Zazwyczaj kojarzę ją sobie z taką zapatrzoną w siebie paniusią, a tu miła odmiana. Ciekawa jestem, w jaki sposób ja bym ją widziała. :3
    Scar taki cudny omniomniommniom... ♥
    I co Hejdisowi owaliło? xD Wojny się zachciało, phi. Tak w sumie nie jestem zaskoczona jego postanowieniem. Całe nieśmiertelne życie na marginesie innych bogów każdemu by zbrzydło. Ta decyzja, choć nagła, była w sumie rozważana już od wieków.
    A co do Kosogłosa... Byłam wczoraj. ♥ Według mnie genialny, nie zawiodłam się. Nie jest może jakiś najlepszy na świecie, ale dało się odczuć klimat książki. Poryczałam się chyba ze trzy razy, ach uczuciowcem być. :3 Jak to powiadają Trybuci: "Jaram się Kosogłosem, jak Dystrykt 12 po nalocie Kapitolu." Ach ten czarny humor. :D
    A teraz wracam do chemii. -,- Te kilkadziesiąt zadań same się nie zrobi. Mam dość. ;_;
    Niech Ci wena wróci! Łap trochę mojej, podzielę się z Tobą. :*
    Całuję! :***
    Eveline

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapisuj sobie te komentarze przed dodaniem, ja ostatnio zaczęłam tak robić :D Bo już bym nie zniosła, jakby jakiś kolejny mi się usunął.
      Mi się właśnie wydaje, że to niezbyt ciekawy rozdział, jednak cieszę się, że Ci się podobał!
      Moim zdaniem Hermesa i Afrodyty po prostu nie da się nie lubić. Zawsze tworzyłam ich jako właśnie takich zabawnych, kochanych bogów. Nie spotkałam się jeszcze z opinią, by ktoś ich nie lubił, więc cieszę się, że nie jesteś wyjątkiem.
      Hades od dawna chciał przejąć Olimp, więc to była kwestia czasu, aż zdecyduje się wypowiedzieć wojnę. Pytanie tylko, czy ją wygra.
      Hahahah, ja też już widziałam Kosogłosa. Też mi się bardzo podobał, zwłaszcza moment z Hanging Tree <3
      Nie dziel się ze mną weną, bo Tobie też jej musi starczyć!
      Dziękuję! :*

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. daughter of Zeus30 listopada 2014 22:42

    Wybacz, że z opóźnieniem, ale jest.
    Według mnie rozdział taki średni.
    Hermes i Afrodyta♡ tęskniłam
    Hades vs Persefona & Scar
    I znowu nic nie wyjaśniłaś♥ ty to lubisz trzymać ludzi w niepewności :*
    Kosogłosa oglądałam w dniu premiery. Nie jest tak widowiskowy (trochę mniej krwawy) jak poprzednie części, ale i tak cudowny ♥
    Hanging Tree ♥
    Ja ryczałam (ale ja zawsze rycze)
    Weny i dużo czasu na pisanie :*** ♥
    Za błędy przepraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział rzeczywiście średni, jak sama zaznaczyłam. Źle mi się go pisało. Mam nadzieję, że następny będzie lepszy.
      Taak, ja bardzo lubię nie wyjaśniać! Ale obiecuję, że niedługo już zdobędziecie większość odpowiedzi.
      Mi też się bardzo podobał Kosogłos, bo już zdążyłam zobaczyć. Jennifer jak zawsze zjawiskowa.
      Dziękuję! :*

      Usuń
  15. Wcale nie widać byś miała jakiekolwiek trudności z napisaniem tego rozdziału. Dialogi też nie są wymuszone, wręcz przeciwnie - podobały mi się. Powinnaś być raczej zadowolona choć doskonale rozumiem to jak krytycznie do siebie podchodzisz;D Znam to z własnego przykładu, że zawsze się myśli, że można było to czy tamto napisać lepiej.

    Ale przejdźmy do treści, która zaczyna podobać mi się coraz bardziej. A dlaczego? Bo wątek moich gołąbeczków rozwija się coraz bardziej;D I przy okazji bardzo dziękuję Ci za to, że wszystko wydaje się takie zagmatwane i nie do końca jasne. Osobiście uwielbiam wątki miłosne, które wprowadzają zamieszanie i nigdy nie wiadomo czy postacie będą ze sobą czy nie będą. Dzięki temu jest ciekawiej i naprawdę cieszy mnie niezdecydowanie Scara i uciekanie Kayth przed uczuciem. Podgrzałaś atmosferkę;D A poza tym chyba jeszcze nigdy nie wspominałam, ale Scar wydaje mi się być bardzo męskim facetem. Ja takich uwielbiam, dlatego też uwielbiam tą postać! :D

    Co do wojny, zaskoczyłaś mnie, ale na ogromny plus. Coś czuję, że będzie się działo. Trzy fronty, trzy obozy i mega wielki podział całego podziemia i zaświatów. To musi skończyć się na wielkim bum:D Zdziwiła mnie również ludzka twarz Persefony. Do tej pory miałam ją za zimną i wyrachowaną, a w tym rozdziale była jakby... ludzka..

    Bardzo niecierpliwie czekam na kolejny rozdział! I pozdrawiam gorąco:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie! Zawsze jak na przykład czytam swoje wypociny kilka tygodni po napisaniu zastanawiam się, czemu napisałam takie coś, zamiast to ładnie ująć (bo wtedy nagle mam 98493248 pomysłów).
      Wątki miłosne to moja specjalność! Uwielbiam je pisać, także cieszę się, że podoba ci się zarówno on, jak i Scar! Atmosfera się będzie jedynie zagęszczać (:
      Ojj, będzie się działo. Persefona nie jest całkowitym potworem. Ma uczucia, co było widać w tym rozdziale i będzie widać jeszcze kilka razy (:
      Dziękuję! :*

      Usuń
  16. Rozdział jak zawsze świetny. Nie dam rady się rozpisać, bo padam na twarz, więc tylko skrobię parę słów, żeby przypomnieć, że nadal tu jestem, obserwuję i czytam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy, nawet te parę słów sprawia wiele radości (:
      Dziękuję! :*

      Usuń
  17. Czyżby w Hadesie szykowała się wojna?
    Aż jestem przerażona na samą myśl jak zachowa się Hermes w obecnej sytuacji.
    Normalnie aż się boje co będzie dalej
    Umiesz zaintrygować a wątek Kayth i Scara coraz bardziej się rozwija.
    Naprawdę trzymam kciuki za nich i nie pierwszy raz to powtarzam.
    W sumie nie przepadam za specjalnie za Hermesem ale ciekawie pokazałaś jego wątek.
    Normalnie coraz bardziej pniesz do przodu i nie widać żadnego zachwiania.

    P.S. nazwij mnie dziwną ale Igrzyska są jedyną ksiązką której nie znoszę.
    Próbowałam przełnąć chociaż pierwszy tom ale niestety klimat filmu kompletnie do mnie nie trafia.
    Nie wiem jakoś tak;)
    tymczesem przepraszam że tak późno nie zapomniałam i czekam na ciąg dalszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo mnie zlinczujesz za to, co zrobię z Kayth i ze Scarem... Cóż, na początku musi być źle, by potem było lepiej (: Naprawdę nie lubisz Hermesa? Kurczę, chyba jako jedyna! :D
      No i Igrzysk też nie lubisz! Oryginalna jesteś (: Igrzyska są dość specyficznie i choć na początku mi się nie podobały, potem je pokochałam ^^
      Dziękuję! :*

      Usuń
  18. Cześć!
    Jestem, w końcu! Mam ostatnio taki kogel mogel w szkole i w życiu, że czuje się po prostu jak Hermes. xd Cały czas gdzieś biegam i załatwiam jakieś sprawy, a ze znalezieniem czash na czytanie blogów to ja już mam katastrofalny problem. Teras znalazłam chwilkę, mimo że już po 23 i ledwo patrzę na oczy. Dobra, przechodząc do meritum:
    Wohoho... Scar się przejął. Rzadko czytamy o Scarze, który się czymś (kimś) przejmuje, a tu proszę! Hm, cóż też bym się na jego miejscu strasznie zmartwiła. :c Nie potrafię tylko zrozumieć tej więzi łączącej go z Anne mimo, że nie widział jej od stuleci. Kurcze, ona go zaczarowała, czy co? ;-; Bo to takie trochę dziwne, że każda kobieta, z którą zaczyna dochodzić do czegoś więcej kojarzy musi z była ukochaną. Ych, zawsze mówię, że miłość to bardzo ciężkie "zagadnienie" do zrozumienia i chyba tylko Afrodyta sobie z tym radzi. :D
    O matko, ale się Hades zapędził. On to jakiś zaślepiony czy jak? Będzie miał wojne wypowiedzianą przez własnych poddanych. -.- Już się biedni buntują, a on dalej struga macho. Żenada. Jejku... Jak mi się podobał moment, w którym Persefona w końcu wyrzuciła swoje żale. Ych, no właśnie Hades, co się z wami stało? ;-; Jesteś beznadziejny, tyle Ci powiem. Mam nadzieję, że on się opamięta, bo jak nie... to będzie słabo.
    Hermes jest super. :D A te jego poczucie humoru jeszcze lepsze. xd
    GUpia Anne. -.- Co ona zrobiła ze Scarem? Biedny Herems... A tak się przyjaźnili.
    Afrodyta jest taka cudona. *.* I kochana. I zastanawia mnie, czy swoimi słowami dała Katyh do myślenia. Moim zdaniem to kobieta oszukuje sama siebie, ale cóż... Mam nadzieję, że w końcu odnajdzie w sobie to uczucie do Scara. :)
    To co, słoneczko, ja się żegnam i lecę dalej! ;*
    Mnóstwa weny życzę. <3
    PS. Przy okazji zapraszam na nowość.
    only-half-blue-sky.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo, zero czasu na nic! Ale niedługo trzy tygodnie wolnego, więc sobie odpoczniemy!
      W sumie niegłupi pomysł, że Anne zaczarowała Scara. Kto wie, może tak było (: W końcu była córką Hekate, choć na razie tego nie wyjawiłam (jesteś jedyną, która wie, ciiii).
      Hadesowi zależy wyłącznie na władzy i nie widzi bólu swoich poddanych. Mieszka w pałacu, w którym wszystkiego pod dostatek. Również mam nadzieję, że się opamięta... albo Persefona i Scar go zmuszą (:
      Cieszę się, że polubiłaś Hermesa i Afrodytę. Oboje są pozytywnie zakręceni (:
      Do Ciebie zajrzę jutro!
      Dziękuję! :*

      Usuń
  19. Boże i co mam pisać? Rozdział jak zawsze cudowny. A szczególnie podobał mi się pomysł z Afrodytą, niby prosty, a naprawdę ciekawa postać. Choć Hermes też niczego sobie;)
    I mam wrażenie, że ty naprawdę nie lubisz Anny. Cały czas próbujesz z niej zrobić coraz większą suk*, którą jest, ale to szczegół. Naprawdę nie chcę, by jej znaleźli. Choć nie powiem, jestem ciekawa, co się z nią stało ;)
    Dalej... Hades wypowiedział wojnę... To akurat przewidywałam, bo jakoś nie wiem... pasuje do tego. Domyśliłam się też, że Persefona iitd. utworzą "trzecią stronę". Nie mniej było naprawdę fajne i jestem ciekawa, jak dalej się wszystko potoczy.
    No! Na dzisiaj kończę maraton!
    Powodzenia, weny, sprawnego kompa i CZASU (bo chyba wszystkim go brakuje!)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tu zakończyłem czytanie w połowie. Na tel niewygodnie mi się komentuje. Doczytam resztę z użyciem komputera i dopiszę komentarz do tej jak i dwóch poprzednich części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motyw z kradzieżą piwa i niewidzialnością prześwietny.
      Wyrocznią Delficką o mały włos a byś mnie zabiła, czegoś takiego się w ogóle nie spodziewałem w tym opowiadaniu.
      Afrodyty jestem fanem od zawsze, ale to chyba jak każdy mężczyzna.
      Powrócę jeszcze na moment do wróżenia z dłoni - wydaje mi się, że K zaufa nie temu co trzeba i że powinna być z Scarem, ale rozumiem iż zamierzasz to możliwie jak najmocniej pokomplikować i to przy samym końcu.
      Tęsknie za motywem córki Persefony i Hadesa oraz jej romansu ze stajennym xD
      Wspomnienia o Annie też całkiem, całkiem, opisane doskonale, mogłem sobie wszystko wyobrazić... były takie obrazowe.
      Chyba jak każdy ja tęsknić za Cutim xD

      Usuń
  21. Hej,
    ciekaw jakie będą ich relacje teraz, wojna ojć to nie będzie nic dobrego...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Potępieni

Layout by Mei [GG - 49144131]. Google Chrome, 1366x768.