piątek, 20 czerwca 2014

Rozdział IX. Zakazane Miasto


Scar
    
       Lecieli pod sklepieniem groty, a pod nimi rozciągał się przepiękny krajobraz Pól Elizejskich. Gdy było się na dole, kraina nie wydawała się tak piękna i pełna życia, jak wydawała im się teraz. Scar obserwował, jak wyraz twarzy Kayth stopniowo zmieniał się z wystraszonego na pełen zachwytu. Kobieta dalej jednak kurczowo trzymała się grzywy swojego pegaza, bojąc się oderwać choćby jeden palec. Nawet gdy byli jeszcze na ziemi, w jej spojrzeniu czaił się strach. Gdyby teraz podleciał do niej od tyłu i powiedział zwykłe, oklepane "bu!", zapewne dostałaby zawału.
- Z góry wygląda dużo lepiej, prawda? - zagadnął, patrząc na usiane kwiatami łąki oraz krystalicznie czyste jeziora, w których wodach tańczyły promienie słoneczne. 
- Gdybyście kiedyś potrzebowali reklamy, namalujcie ten krajobraz - odparła. - Każdy by się na niego skusił. 
Uniósł brwi. 
- Na razie potrzebujemy antyreklamy. Na Polach i tak mieszka zbyt wiele dusz. 
Zacisnęła zęby, wyraźnie powstrzymując kąśliwą uwagę. Zanim wzbili się w powietrze, zakopali topór wojenny. Uznali, że jakiekolwiek kłótnie, zwłaszcza na wysokości kilkuset metrów, są im całkowicie niepotrzebne. Kobieta uniosła wzrok, patrząc na wyżłobione w sklepieniu groty dziury, przez które sączyło się światło. Pola Elizejskie były jedynym miejscem w Hadesie, do którego docierały promienie słońca. Tworzenie portali słonecznych w innych miejscach Podziemia było zbyt ryzykowne. Ktoś na świecie od razu zainteresowałby się dziurami w ziemi, z których dochodziłyby jęki potępionych. 
       Mężczyzna wiedział, co myślała. Była tak blisko prawdziwego, żywego świata, a jednak nie mogła odejść. W jej spojrzeniu pojawił się smutek, gdy spytała: 
- Co znajduje się nad nami? Jaka część Ziemi?
- Wezuwiusz. 
- Wulkan Wezuwiusz? - zmarszczyła brwi. - Ten, którego erupcja zniszczyła Pompeje kilka tysięcy lat temu? 
- Świat jeszcze pamięta o tamtym incydencie? Oto do czego doprowadza zły humor mojego ojca... 
        Pegaz mężczyzny zatrząsł się lekko, sygnalizując przybliżanie do Erebu. Deltus, czyli wierny towarzysz każdej z wypraw Scara, był równocześnie jednym z jego niewielu przyjaciół. Choć nie mogli ze sobą porozmawiać, bardzo dobrze się rozumieli. Pegaz znał komendy Scara, jeszcze zanim ten zdążył o nich pomyśleć. Tym razem zwierzę nie musiało uprzedzać mężczyzny, że zbliżali się do Czyścca. Robiło się coraz zimniej i ciemniej, a cisza, która ich otoczyła, zdawała się być złowroga. Kayth drgnęła, a w jej oczach ponownie zabłysnął niepokój. Przełknęła ślinę i mocniej złapała się grzywy swojego pegaza.
- Opuszczamy Pola Elizejskie - poinformował Scar, niczym przewodnik podróży - niemniej przed nami długa droga, ponieważ Ereb jest ogromny.
Pokiwała głową w momencie, w którym przebili się przez barierę odgradzającą lepszy świat od gorszego. Przezroczysta ściana, która informowała o granicach położenia dwóch krain rozsypała się, by po chwili się odtworzyć. 
- Co to było? - wzdrygnęła się Kayth, podobnie jak jej pegaz.
- Przekroczyliśmy granicę.
- Ot tak? - zdziwiła się. - Gdybym wiedziała, że to takie łatwe, wyjechałabym szukać Henry'ego dawno temu.
Zaśmiał się z jej naiwności.
- Opuścić Pola Elizejskie jest bardzo łatwo, słoneczko - wyjaśnił. - W końcu z założenia to kraina szczęścia. Jeśli ci się tam nie podoba, oczywiście możesz odejść. Nie trzymamy tam nikogo na siłę. Jest to natomiast droga w jedną stronę, ponieważ gdy raz odejdziesz, nie możesz już wrócić.
- Mam nadzieję, że ta zasada nas nie dotyczy - przewierciła go wzrokiem, a do jej oczu wkradło się zaniepokojenie.
- Mnie nie... - uśmiechnął się lekko, a Deltus zarżał cicho, jakby mówiąc: "Nie przesadzaj, wodzu".
         Kayth przewróciła oczami, wyczuwając jego sarkazm. Po kilkunastu minutach milczącego lotu położyła głowę na grzywie swojego pegaza i ziewnęła, zasłaniając usta dłonią. Pod nimi rozciągały się ponure pejzaże, obfite w brudne rzeki oraz zniszczone łąki i lasy. Po przepięknych krajobrazach Pól Elizejskich nie zostało ani śladu. W powietrzu było czuć pustkę i smutek.
- Obudź mnie, gdy będziemy blisko jakiejkolwiek cywilizacji - poleciła, po czym nagle wycelowała w niego palec wskazujący i zmrużyła oczy. - I nie próbuj być zabawnym. Jeśli obudzę się z uciętymi włosami, lub czymś gorszym, obiecuję, że podrę ten twój dziennik na tysiąc kawałków.
- Masz mnie za dziecko? - prychnął, udając oburzenie.
Uniosła brwi i nie zaprzeczywszy, położyła głowę tyłem do niego. Po chwili jej ciało się rozluźniło, a oddech stał się miarowy i spokojny. Pegazy leciały dalej przed siebie, choć Scar wiedział z doświadczenia, że niedługo zrobią się głodne oraz zmęczone, przez co będą musieli zatrzymać się na odpoczynek. Miał nadzieję, że nastąpi to zanim miną złowrogie lasy. Chciałby zobaczyć minę Kayth, gdy dowie się, że muszą zatrzymać się na kilka godzin wśród najbardziej nieprzyjemnych terenów Erebu. Z chęcią opowiedziałby jej wtedy legendy o rzekomo zamieszkujących tamto miejsce potworach. Nie, Scar zdecydowanie nie był dzieckiem.
        Przemierzał tę drogę wiele razy, a jednak nigdy tak bardzo mu się nie dłużyła. Zabijał czas obserwując wysuszone pola w dole, niestety nikogo na nich nie było. Ludzie woleli omijać te tereny przez ich złą sławę. Zamiast tego gromadzili się pośrodku Erebu, żyjąc niemal jak w mrowisku. 
       Kayth obudziła się, gdy zaczęło robić się całkowicie ciemno. Przetarła oczy i obejrzała się dokładnie, zapewne sprawdzając, czy Scar nie postanowił wywinąć jej żartu.
- Gdzie jesteśmy? - spytała.
- Dalej w piekle, słoneczko - oznajmił, po czym dodał: - Ślinisz się przez sen.
Jej dłoń powędrowała do kącika ust, jednak kobieta opuściła ją, zanim zdążyła tam dotrzeć.
- A ty zachowujesz się jak bufon, niestety nie tylko przez sen - spojrzała w dół, jednak szare chmury, które zebrały się nagle wokół nich, przesłaniały widok. - Jak myślisz, jak wysoko jesteśmy?
Spojrzał na jej dłonie, które ledwo muskały grzywę pegaza i uśmiechnął się szeroko.
- Nie wiem. Sprawdzimy?
Po czym popchnął ją w otchłań. Jej krzyk potoczył się po echem  po całym Erebie. Jako Bóg Nocy mimo ciemności widział ją doskonale. Machała w powietrzu rękami i wrzeszczała rzeczy, o których wypowiedzenie nigdy nie podejrzewałby dobrze wychowanej damy. Zanim zdążyła rozbić się o skały, Scar machnął niedbale dłonią, dając znak jej pegazowi, by ją złapał. Stworzenie wykonało zadanie z prędkością światła, po czym razem z rozwścieczoną kobietą na grzbiecie, zrównało się z Bogiem Nocy.
      Na policzkach Kayth wykwitły rumieńce złości, a jej oddech był głośny niczym maszyna parowa. Cała się trzęsła.
- I jak myślisz, jak wysoko jesteśmy? - spytał ze sztucznym zainteresowaniem.
- CO TY SOBIE, DO CHOLERY, WYOBRAŻASZ?! - wrzasnęła, a jej ręce drgnęły lekko. Gdyby byli na ziemi, próbowałaby go udusić. - JESTEŚ NIENORMALNY!
- Wolę określenie "kreatywny".
- A co powiesz na "martwy"? - warknęła - Mogę wcielić to określenie w życie bardzo szybko!
- Uwierz mi, próbowałem - wzruszył ramionami. - To określenie za nic nie chce ze mną współgrać.
- Może nie miałeś dostatecznej motywacji!
      Zdążyła się nieco uspokoić, aczkolwiek jej wzrok dalej mógł zabijać. Niektóre kobiety wyglądały słodko, gdy się złościły, drugie natomiast były przerażające. Kayth zaliczała się do drugiej grupy. Lecieli kilka minut w kompletnej ciszy, a uwadze Scara nie uszło, że kobieta zacisnęła palce na grzywie pegaza dużo mocniej, niż wcześniej. Gęsta mgła, która wcześniej ich otaczała, zaczęła się nieco przerzedzać. Zauważył, że Kayth wpatrywała się w jakiś punkt na dole ze zdumieniem. Podążając za jej wzrokiem, zobaczył kompleks budynków, otoczony wysokim murem. Znajdował się on pośrodku ciemnego lasu, kilka godzin drogi od jakiejkolwiek cywilizacji. Mężczyzna widział go już wiele razy, natomiast kobieta patrzyła na budowlę z zaskoczeniem. Odsuwając dumę na bok, spytała niechętnie:
- Co to za miejsce?
- Zakazane Miasto - odparł konspiracyjnym szeptem, rozkoszując się zdziwieniem na jej twarzy.
- Coś takiego jak w Pekinie? Czytałam kiedyś o Zakazanym Mieście... Jest to pilnie strzeżony kompleks pałacowy, do którego mają wstęp tylko najbardziej zamożni przyjaciele cesarza.
- W Hadesie funkcjonuje to nieco inaczej. Muszę również dodać, że nasze Zakazane Miasto było na długo przed tym Chińskim... - powiedział. - Żółte papugi.
      Widział, że dalej miała pełno pytań, jednak pamięć o tym, że była na niego zła, powstrzymała ją przed ich zadaniem. Zaciskając usta, powróciła do obserwowania budowli.
- Będziemy musieli niedługo lądować - poinformował - Konie zaczynają być głodne.
Pegazy zarżały na zniewagę, jaką było nazywanie ich imieniem kuzynów. Kayth natomiast udawała, że go nie usłyszała. Złość zniknęła z jej twarzy, kiedy wylądowali w okolicy ponurego lasu. Zewsząd otaczała ich ciemność i złowroga cisza. Scar był do nich przyzwyczajony, tymczasem Kayth wyglądała, jakby nawet najmniejszy szmer mógł ją przyprawić o zawał serca.
     Strach nie powstrzymał jej jednak przed spoliczkowaniem mężczyzny w sekundzie, w której zeskoczyła z pegaza. Nieprzyjemny odgłos rozszedł się po okolicy, a Scar złapał się z zaskoczeniem za policzek.
- Dalej złościsz się o to, że zrzuciłem cię z pegaza? - zdziwił się.
- Dalej?! No tak, przecież to nie tak, że zdarzyło się to zaledwie kilkanaście minut temu! - odparła z frustracją.
- Daj spokój, nie każdemu człowiekowi dane jest sobie polatać! - bronił się - Oddałem ci przysługę.
Tym komentarzem zasłużył sobie na kilka minut wykładu, w trakcie którego pegazy rzuciły się łapczywie na pobliską, lekko brązowawą trawę. Gdy tyrada się skończyła, Scar nalał im wody z pobliskiego jeziora, mając nadzieję, iż się nią nie zatrują. Rozpalił małe ognisko, przy którym niedługo potem zameldowała się Kayth. Było widać, że nie podobała jej się sytuacja, w jakiej się znalazła. Trudno było się dziwić. Była pośrodku opuszczonej części Erebu, za towarzysza mając mężczyznę, który już kilka razy zabawił się jej kosztem. Pegazy, które po najedzeniu zapadły w smaczny sen, nie były żadnym pocieszeniem.
- Jaki jest twój plan? - spytał w końcu Scar, przysiadając obok niej na ziemi. - Jak chcesz znaleźć tego chłopca?
Popatrzyła na niego niechętnie, jednak nic nie powiedziała.
- Masz jakiś plan, prawda? - ciągnął - Chyba nie miałaś zamiaru po prostu pytać o niego każdego mieszkańca Erebu po kolei?
Z jej miny wywnioskował, że to był jej zamiar. Odchylił głowę do tyłu i roześmiał się głośno.
- Na detektywa byś się nie nadawała z pewnością - zawyrokował.- Ciesz się, że masz ze sobą Sherlocka, Watsonie.
Założyła ręce na piersi.
- To ten moment, w którym olśnisz mnie swoim pomysłem?
- Wierzę, że olśniłem cię dużo wcześniej - puścił jej oko. - Jednak nie zaskoczy tego zrobić ponownie. Otóż mam znajomego, który może nam udzielić przydatnych wskazówek w szukaniu chłopca. Możemy się do niego wybrać nawet w tej chwili, ponieważ mieszka na tyle blisko, że pegazy nie są nam potrzebne. Jakieś pytania?
- Tylko jedno. Dlaczego ja jestem Watsonem, a ty Sherlockiem?
Spojrzał na nią, nie do końca rozumiejąc.
- Może dlatego, że ja mam mózg, a ty... co najwyżej jego połowę?
- Mam też uczucia - odparła ze złością.
- Co jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że powinnaś być Watsonem - Wstał i wyciągnął dłoń w jej stronę, chcąc pomóc jej wstać. Odtrąciła jego rękę, podnosząc się o własnych siłach.
- Wiesz, że Sherlock umiera w ostatnim opowiadaniu? Gdybyś tylko poszedł w jego ślady...*
        Las był tak samo nieprzyjemny na dole, jaki wydawał się z góry. Kayth trzymała się blisko Scara, nawet jeśli ta zależność musiała ją irytować. Przedzierali się przez chaszcze, a każdy ich krok rozbrzmiewał echem po okolicy. Kobieta podskoczyła, kiedy z oddali dobiegł ich odgłos łamanej gałęzi.
- Potrzymać cię za rączkę? - spytał z udawanym współczuciem.
- Prędzej wolałabym tu zostać na wieki - warknęła, po czym wpadła na drzewo i zaklęła głośno. Uśmiechnął się, mając świadomość, że i tak tego nie zobaczy. - Jak ty tu cokolwiek widzisz?
- Jestem Bogiem Nocy, słoneczko.
- Zastosowanie tej nazwy w tym momencie jest tak głu... - przerwała, wpadając na kolejne drzewo. - Cholera!
- Chciałaś powiedzieć "cholera jasna" - zaśmiał się i w geście litości chwycił ją za ramię, nie pozwalając zderzyć się z niczym więcej.
     Nawet gdy opuścili las, nadal spowijała ich ciemność. Jeśli słońce było synonimem szczęścia, Ereb był piekłem. Kayth objęła się ramionami, najwyraźniej czując się nieswojo w tym ponurym miejscu. Na pierwszy rzut oka było widać, że tu nie pasowała. Była miła, pomocna i ciepła. To była wyłącznie wina Scara, że nie lubił takich ludzi. Gdyby był inny, ją pierwszą wybrałby na przyjaciółkę. Ludzie do niej lgnęli, co zauważył już w pałacu. Trudno było im się dziwić.
- Czy ten twój znajomy nie mieszka przypadkiem w Zakazanym Mieście? - spytała po niemal kilometrze marszu.
Uniósł głowę do góry, udając zaskoczenie:
- O, bogowie! Ona jednak ma coś z Sherlocka!
- Jak się tam dostaniemy? Będziemy wspinać się na mur, podkopiemy się, użyjemy jakiegoś tajnego przejścia? - jej głos przepełniony był sceptycyzmem. 
Spojrzał na nią z litością. 
- Wejdziemy zwykłą bramą. 
Zarumieniła się lekko, na co Scar uśmiechnął się z satysfakcją. Rozejrzał się, zauważając w oddali mały staw i kilkanaście gęstych drzew, ustawionych w jednym rzędzie.
- Prawie jesteśmy. Jeśli będziemy mieli szczęście, nic nas już nie pożre.
- Jaka ulga - rzuciła, po czym dodała szeptem: - Niesamowicie tu cicho.
- Niestety.
- Niestety? Ja uważam, że cisza jest dość przyjemna.
- Będę o tym pamiętał, gdy będzie mi się nudzić i będę chciał wrzucić kogoś do Tartaru. Tam jest jeszcze ciszej, niż tutaj. Spodobałoby ci się.
- Wystarczy mi cisza, która panuje, gdy nic nie mówisz.
Posłusznie zamilkł na kilka chwil, po czym zatrzymał się raptownie. Przełknął ślinę, a jego dłoń powędrowała ku plecom. Zaklął, gdy uświadomił sobie, że zostawił broń przy Deltusie. Dzięki swojemu wyostrzonemu wzrokowi zobaczył coś, czego Kayth nie była w stanie jeszcze dostrzec.
- Pamiętasz tę małpę, którą trzymałaś w swojej komnacie? - odezwał się cicho.
Kobieta zmrużyła oczy.
- To Zilant.
- Wszystko jedno. Jak dla mnie mógłby być małpą.
- Chyba nigdy nie widziałeś małpy.
- Uwierz mi, widziałem. Jedna stoi właśnie przede mną.
- Bardzo śmieszne, panie kogucie.
Uniósł jedną brew i westchnął z irytacją.
- Nie chodziło mi o ciebie! Odwróć się.
Wzdychając teatralnie, wykonała jego polecenie i zmartwiała. W lekkiej odległości od nich siedział smok. Był idealnym odzwierciedleniem Cutiego, którego Scar miał wątpliwą przyjemność widzieć dwa razy w życiu, z tą różnicą, że był kilkadziesiąt razy większy. Jego kilkumetrowe ciało pokrywały łuski, a wielkie oczy patrzyły na intruzów nieprzyjemnie. Za gadem widać było mur, będący częścią Zakazanego Miasta. Smok musiał pilnować wejścia do niego.
- Gdy ostatnio tu byłem, nie mieli strażnika - powiedział mężczyzna.
- A kiedy tu ostatnio byłeś? - spytała.
- Kilkadziesiąt lat temu.
Spojrzała na niego jak na wariata. Możliwe, że nim był.
- Grzeczny smoczuś - zaczął grę, wyciągając w jego stronę rękę i pokazując, że nie miał złych zamiarów. - Chcemy tylko kogoś odwiedzić. Więc może wróć do... patrzenia się w przestrzeń, czy cokolwiek tam robisz na co dzień i daj nam przejść, dobrze?
Zilant warknął i zrobił krok w ich stronę. Jego oczy nie zdradzały przyjaznych zamiarów.
- Jesteśmy również zbyt ładni, by nas zjeść, więc znajdź inną kolację - dodał mężczyzna, na co smok kłapnął zębami. 
- To chyba nie działa - powiedziała Kayth, a gdy z nozdrzy smoka buchnęły iskierki ognia, krzyknęła: - Co robimy teraz?
- Teraz? Teraz uciekamy!
Zaczęli biec, zanim ogień ich dosięgnął i zdążyli zmienić się w popiół. Zatrzymali się dopiero kilkadziesiąt metrów dalej. Kayth oddychała ciężko i posyłała w stronę mężczyzny złowrogie spojrzenia.
- "Wróć do patrzenia się w przestrzeń, czy cokolwiek tam robisz na co dzień"?! Widzę, że wiesz jak radzić sobie ze smokami w takim samym stopniu, jak umiesz radzić sobie z ludźmi! Jak się tam teraz dostaniemy?
Przejechał dłonią po włosach, kalkulując w głowie wszystkie możliwości.
- Zostawiłem przy Deltusie karabin.
- Chcesz go zabić?!
- Wielkiego, złego smoka, który próbował nas zmienić w popiół? Nie, skąd ten pomysł?
- Nie pozwolę ci go zabić - odrzekła z mocą. - On nie jest zły, po prostu wykonuje swoją pracę. Jak możesz w ogóle rozważać takie rozwiązanie?
- Jeśli masz inny pomysł, z chęcią go wysłucham.
- Tak się składa, że mam... Watsonie - uśmiechnęła się z satysfakcją, po czym przedstawiła mu swój plan.

***

- Naprawdę jesteś córką Hekate? Teraz przynajmniej wiem, dlaczego jesteś taka irytująca. 
- Mówi syn Hadesa i Persefony. 
- Poznałaś moich rodziców? To cud, że jestem taki zabawny, prawda? Nieraz myślę, że mnie adoptowali. 
- Gdyby tak było, oddaliby cię po jednym dniu. A teraz się skup, jesteśmy coraz bliżej.
- To nie ja muszę się skupiać...
Uciszyła go ruchem dłoni. Zilant leżał na ziemi, mając przymknięte oczy. Bramę do Zakazanego Miasta zakrywał jego ogon. Smok był tak ogromny, że z trudem zmieściłby się w sali balowej pałacu. Oczywiście nie było powodu, dla którego smok miałby chcieć być w sali balowej, jednak było to pierwsze skojarzenie, które nasunęło się Scarowi na myśl.
- Nie podoba mi się ten pomysł - odezwała się Kayth cicho, gdy znaleźli się jedynie kilka metrów od gada.
- Przecież to był twój pomysł!
- Na swoje usprawiedliwienie mam, że wymyśliłam go w kilka sekund...
Spojrzała ze strachem na Zilanta. Jej ręce się trzęsły. Scar wiedział, że powinien był powiedzieć coś, co by ją uspokoiło, niestety nie przychodziło mu do głowy nic poza "Pamiętaj, jesteśmy zbyt ładni, by umierać". Tak naprawdę nie miał się czego bać. Był bogiem, co znaczyło, że był nieśmiertelny. Mógłby zostać zjedzony, rozdeptany, czy nawet spopielony, a i tak by się odrodził. Nie zmieniało to faktu, że nie spieszno było mu się dowiedzieć, jakie to uczucie palić się żywcem.
     Była jeszcze Kayth. Jeśli cokolwiek by się jej stało, nie odzyskałby dziennika. Nie mógł pozwolić, by pamiętnik znowu wymknął mu się z rąk. Pozostałości sumienia podpowiadały mu również, że kobieta nie zasługiwała na śmierć. Choć sam często chciał ją udusić, nie pozwoliłby na to nikomu innemu.
      Kobieta zamknęła oczy i zacisnęła pięści. Przeszedł go dreszcz. Gdy otworzyła je ponownie, wyszeptała:
- Chyba się udało. Jesteśmy niewidzialni.
- To "chyba" nie brzmi zbyt optymistycznie.
- Nie przekonamy się, jeśli nie podejdziemy dostatecznie blisko.
     Jako córka Hekate, Kayth była w stanie sprawić, by byli niewidzialni, dzięki czemu z łatwością mogliby minąć smoka. O swojej matce dowiedziała się jednak dopiero niedawno, przez co nie zdążyła jeszcze wypróbować wszystkich swoich talentów. Teraz polegali jedynie na jej przeczuciu.
     Smok jednak nie zareagował ani gdy stanęli przed nim, ani gdy przechodzili obok niego. Nastawił jedynie uszy, aczkolwiek nie był na tyle inteligentny, by zastanawiać się, czym były podobne do kroków odgłosy. Gdy stanęli przed ostatnią przeszkodą, jaką był odgradzający ich od bramy ogon wielkości kłody, Kayth zbliżyła się do Scara i wyszeptała:
- Nie dam rady dłużej utrzymywać czaru. Musimy się pospieszyć.
Zanim zdążyła zamrugać, chwycił ją w talii i postawił po drugiej stronie ogona. Sam ostrożnie nad nim przestąpił, wiedząc, że jeśli go dotknie, oboje będą martwi. Udało mu się go ominąć bez zbędnych dramatów. Uśmiechnął się szeroko do kobiety, na której czole zaczynały zbierać się kropelki potu.
- Szybciej, Scar - powiedziała cicho. Widział, że opadała z sił.
Wyjął z kieszeni spodni klucz, który włożył tam przed wyprawą, po czym wsunął go do zamka w bramie. Dzięki bogom, pasował tak, jak przed laty. Przekręcił go siedem razy, dzięki czemu brama się otworzyła. Zerknął przez ramię, by upewnić się, że smok nadal leżał. Nie tylko leżał, ale w dodatku smacznie spał. Strażnik na medal. Kiedy przeszli przez furtę, Scar poczuł na ciele dziwne mrowienie. Czar niewidzialności przestał działać. Uśmiechnął się do Kayth, która wycieńczona osunęła się po ścianie.
- Zakazane Miasto wita.


* Akcja dzieje się w roku 1895, czyli dwa lata po wydaniu "Ostatniej zagadki", w której Sherlock umiera. Bohater zmartwychwstał dopiero w wydanym w 1903 roku opowiadaniu "Pusty dom".
_____________________________________

Jest to mój ulubiony rozdział (zaraz obok czwartego), który został dotychczas opublikowany na blogu. Mogę nie być obiektywna, aczkolwiek bardzo podobają mi się zgrzyty pomiędzy Kayth i Scarem, a ten wpis jest ich pełny. Czekam na Wasze opinie (:
Następny rozdział za dwa tygodnie!

PS. Jeśli obiecałam kiedyś odwiedzić Waszego bloga i tego nie zrobiłam - przypominajcie!
Ja naprawdę mam pamięć złotej rybki :(


58 komentarzy:

  1. Ha " skacze z radości" po raz pierwszy mogę jako pierwsza napisać kom.<3
    Nie wiem tak dokładnie ale uważam, że Scar zaczyna obdarzać sympatiom Kayth. Strasznie podoba mi się ten rzozdział! <3
    PS.
    Chciałam Ci zaproponować blog który piszę z koleżankom:
    http://mercy-and-rocky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do sympatii jeszcze trochę, ale Kayth rzeczywiście nie irytuje Scara już tak bardzo, jak było na początku :)
      Bloga już dodałam do zakładek, spodziewaj się mnie w ten weekend (teraz sobie przypominam, że już dawno miałam go odwiedzić):
      Dziękuję! :*

      Usuń
  2. Wspaniały to mało powiedziane! Rozdział również stał się moim ulubionym.
    Uwielbiam kłótnie Kayth i Scara : )
    Kayth zaczyna się robić twardsza - uczy się odpyskowywać, z czego się bardzo cieszę. Akcja ze smokiem genialna, a w rozdziale było tyle zabawnych dialogów, że śmiałam się cały czas. Jak ty je wymyślasz?
    Ciekawi mnie to zakazane miasto... Ciekawe, czy ten znajomy Scara im pomoże w odnalezieniu Henryego. Mam nadzieję, że tak, bo chciałabym już zobaczyć tego malca znowu!
    Moment, jak Scar zepchnął Kayth z pegaza jest moim ulubionym, jednak naprawdę trudno wybrać, bo takich momentów było sporo. Nie mogę się doczekać następnego wpisu! : p
    Pozdrawiam, Wiki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kayth rzeczywiście zaczyna robić się bardziej wyszczekana, co mnie również cieszy. Z postępem historii będzie się robić jeszcze bardziej sarkastyczna.
      Zabawne teksty same przychodzą mi do głowy, dlatego cieszę się, że udało mi się cię rozbawić.
      Też lubię moment, gdy Scar zepchnął Kayth z pegaza, aczkolwiek dla niej zabawne to z pewnością nie było.
      Dziękuję! :*

      Usuń
  3. Super :) Świetny blog, a rozdział wprost cudowny *.* Czy tylko ja kibicuję tej parze zawiązku??? Mam nadzieję, że nie ;) Czekam na nastepne :)
    tkaczemarzen.blogspot.com
    nieprzecietniludzie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scarowi i Kayth na razie chyba kibicuje niewiele osób, ale z pewnością nie jesteś jedyna (:
      Mam nadzieję, że ten komentarz to nie zawoalowany spam. Postaram się wpaść do ciebie najszybciej, jak się da.

      Usuń
  4. Mnie również niezmiernie podoba się ten rozdział i te zgrzyty między nimi :D Chcę już kolejny :D 2 tygodnie to szmat czasu ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie jestem w stanie pisać szybciej, dlatego zawsze dodaję rozdziały co dwa tygodnie.
      Dziękuję! :*

      Usuń
  5. Zgadzam się. Rozdział serio najlepszy (: widać jak ciągle się rozwijasz, jesteś w tym coraz lepsza! Chciałabym by Scar i Kayth w końcu coś do siebie poczuli, ale jednocześnie wiem że długa do tego droga :)
    Czekam na następny rozdział!
    Lyssa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed Scarem i Kayth rzeczywiście długa i wyboista droga.
      Cieszę się, że tak uważasz (:
      Dziękuję! :*

      Usuń
  6. ROZDZIAŁ SZÓSTY
    Na początku zabierało mu to kilka godzin, jednak później, gdy moje kryjówki były już dobrze znane nawet przypatrującym się z gałęzi drzew ptakom, już po kilku minutach byłam odnajdywana i besztana za swoje zachowanie. - Już dobrze znane, już po kilku.
    Nawet gdyby nie była córką potężnych ludzi, przyciągałaby wszystkie spojrzenia. - Bogów.
    Nie jestem już dłużej na świecie, a moje życie wygląda teraz całkiem inaczej. - Pierwszy człon tego zdania brzmi w moim odczuciu trochę dziwnie, a ja nie jestem pewna, na ile można powiedzieć, że ktoś już "nie jest dłużej" na świecie. Kogoś nie ma na świecie, owszem, ale nie ma go dłużej? To chyba trochę nie po polsku. Może lepiej brzmiałoby coś w rodzaju, hm. Nie chodzę już po świecie? Nigdy więcej nie będę już chodziła po świecie, moje życie wygląda teraz zupełnie inaczej? Nie wiem, chyba sama musisz tu nieco pokombinować.
    Wiedziała, że to imię powinno było jej coś mówić. Była przerażona, ponieważ w jej głowie panowała kompletna pustka. - Było, była.
    Chciała dowiedzieć się, dlaczego Scar tak bardzo chciał dostać pamiętnik w swoje ręce i zadecydowała, że nie odda mu go, dopóki się tego nie dowie. - Chciała, chciał; dowiedzieć, dowie.
    Szatynka podeszła bliżej, dzięki czemu kobieta dostrzegła rysy jej twarzy. - Brunetka. Wyżej pisałaś, że miała czarne włosy, więc była brunetką. Szatynka ma po prostu ciemne, coś jak ciemny brąz bardziej. Chyba.
    […]Kayth dowiedziała się, że sekretne miejsce było obrośniętą roślinnością wnęką w ceglanym budynku. Przez wieki budowla zdążyła jednak całkiem obrosnąć[…]. - Obrośniętą, obrosnąć.


    ROZDZIAŁ SIÓDMY
    - Ty zawsze masz problem, słoneczko. I to ja zawsze jestem tym, który musi ci pomagać go rozwiązywać. - zanim zdążyła się wtrącić, machnął ręką. - Wielka litera.


    ROZDZIAŁ ÓSMY
    - Jego nikt tak naprawdę nie zna - Wzruszył ramionami, po czym się zawahał, a w jego policzkach pojawiły się dołeczki. - Zgubiłaś kropkę w pierwszym zdaniu.
    - Doskonale zdaję sobie z tego sprawę - Na usta kobiety wpłynął uśmiech. - I tutaj też.
    Pomieszczenie było posprzątane i pachnące czystością, co było całkowitym przeciwieństwem od zagraconej komnaty Platona. Ogromne łoże było pościelone, mahoniowe fotele były przysunięte do stolika. - Było, było, było, były. Hm. Nie za dużo tego byłowania, kocie? :>
    - Trudno to nazwać pisaniem, raczej nieudanym bazgroleniem - Usiadła i wskazała na kupkę zmiętych kartek w rogu. - Znów brak kropki.
    - Po raz kolejny sobie z ciebie zakpił - Gdy zobaczyła rozzłoszczone spojrzenie kobiety, dodała: - Radzę wziąć kogoś razem z wami na tę wyprawę. - I znów.
    Słowa, które padły z jego ust nie było prawdziwe, natomiast wściekłość przesłaniająca jego myśli z pewnością nie była udawana. - Nie były prawdziwe.
    Obie były piękne i towarzyskie, jednak jedna z nich była pełna radości, a drugą przepełniała gorycz. Mówią, że przeciwieństwa się przyciągają, jednak to nie zawsze prawda. - Jednak, jednak.
    Anne nie była osobą, z którą łatwo było wytrzymać. Ich relacje opierały się głównie na kłótniach i docinkach, a jednak wiedzieli, że bez siebie byliby nieszczęśliwi. Trudno było jednoznacznie określić ich związek. Był on pełen pasji i miłości, a zarazem nienawiści. - Była, było, byliby, było, był. Znowu byłowanie. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stawał się zły i zgorzkniały, coraz trudniej przychodziło mu zebrać się chociażby na uśmiech. - Albo „stawał się coraz bardziej zły i zgorzkniały”, albo „stał się zły i zgorzkniały”. Przynajmniej w moim odczuciu obecna wersja brzmi nieco dziwnie. Ale ja jestem dziwna, mogę się mylić.
      Każda, chociażby najmniejsza i najbardziej zawoalowana wzmianka o Anne doprowadzała ją na granicę szaleństwa, a Scae był jedynym, który potrafił ją uspokoić. - Scar.
      Zwrócił spojrzenie na stojącą w kącie pokoju Kayth, która przyglądała się scenie ze zmarszczonymi, wyrażającym niepokój czołem. - Chyba chciałaś napisać o brwiach i wyszło Ci podwójne czoło. xD
      Obrzuciła go wzrokiem. - Brakuje mi tu przymiotnika. Jakim wzrokiem?


      ROZDZIAŁDZIEWIĄTY
      Po czym popchnął ją w otchłań. Jej krzyk potoczył się po echem po całym Erebie. - Potoczył się echem po całym Erebie.
      - Wierzę, że olśniłem cię dużo wcześniej - puścił jej oko. - Jednak nie zaskoczy tego zrobić ponownie. - Nie wiem, czy zaskoczy, ale na pewno nie zaszkodzi.

      + Kropki, kropki i jeszcze raz KROPKI. We wyżej wymienionych rozdziałach. Przejrzyj je jeszcze raz uważnie, kocie, i dostaw tam, gdzie ich brakuje. A brakuje w dialogach, naturalnie. One Cię kiedyś zamęczą, ale ja Ci ich nie odpuszczę! Z czystej miłości, oczywiście. :>


      Najpierw przepraszam, że nie było mnie tak cholernie długo. Nie zapomniałam. Po prostu ostatnie półtora miesiąca w szkole było istnym koszmarem. Ledwie dwa tygodnie temu wreszcie udało im się zeskrobać mnie z parkietu po tym, jak nauka mnie wykończyła, a do tej pory powoli regenerowałam sobie siły i próbowałam jakoś ogarnąć własne życie i to, że można je z powrotem w ogóle mieć jeszcze. Fakt faktem przez ostatni tydzień właściwie tylko się obijałam, ale nikt nie musi o tym wiedzieć. Oddychanie powietrzem niezanieczyszczonym biolchemfizem uznajmy za końcowy etap mojej rekonwalescencji, okej? Teraz już będę grzecznym, kochanym i regularnym czytelnikiem, obiecuję.
      Teraz, przez tę swoją cholernie długą nieobecność, nawet nie wiem, w co mam włożyć ręce najpierw. Strasznie dużo się wydarzyło, odkąd byłam tu po raz ostatni! Mój GPS zaczął wariować, ale ja cieszę się, że akcja wreszcie ruszyła do przodu. No i było zdecydowanie więcej perspektyw Scara, co mnie w pewnym stopniu cieszy.
      Za Kayth jak nie przepadałam, tak dalej nie przepadam, bo mam nieodparte wrażenie, że jest odrobinę (czasem nawet nieco bardziej jak odrobinę) rozchwiana emocjonalnie. Niby stara dupa już z niej, a czasem zachowuje się jak rozkapryszona nastolatka. (A może to już ja jestem taka spróchniała i zachowuje się ― marudzę, to z pewnością! ― jak stary piernik?) Tak czy siak, coś mi się wydaje, że będę podchodziła do niej podobnie, jak podchodziłam do Beatrice, więc pewnie masę narzekania jeszcze przeczytasz. :D Nie wiem, gdzie przeoczyłam informację, że do Hadesu dostają się tylko ci, którzy są potomkami bogów (wychodzi na to, że herosi?), ale nie powiem, że informacja o Hekate jako matce Kayth mnie nieco zdziwiła. Niemniej przydatne powinowactwo, jak nietrudno chyba zauważyć, choć dziewczyna ma w nim więcej szczęścia niż faktycznego udziału. I ja tylko trzymam kciuki, żebyś mądrze to wykorzystała.

      Usuń
    2. Co do Scara… Momosa… jakkolwiek. Prawdę mówiąc on wypada trochę, jakby miał rozdwojenie jaźni. A raczej tak, jakby Momos i Scar byli dwiema zupełnie różnymi osobami. Nie mówię, że to źle, wręcz przeciwnie. Całkiem zgrabnie wypada Ci przedstawienie różnicy między jednym a drugim, która zresztą chyba nie tak do końca się jeszcze zatarła. Ta czułość Scara względem siostry i Nadine (nawet nie podejrzewałam, że nie będzie jej nienawidził, a co dopiero nazywał przyjaciółką!) jest wręcz… rozczulająca. W niektórych momentach. Czasem faktycznie zachowuje się jak dziecko, czasem jak zwyczajny dupek, a czasem jest zwyczajnym idiotą i fakt faktem, moja miłość do niego nie jest już tak płomienna, jak na początku, teraz to raczej wyważone, pełne stabilizacji uczucie, co chyba bardziej mi odpowiada, to jednak zdecydowanie bardziej stoję po stronie Scara niż Kayth. Co jest z Tobą nie tak, że w każdym stworzonym przez Ciebie związku najwyraźniej zawsze muszę nie znosić żeńskiej jego części, a męską, o ile nie kocham, to przynajmniej preferuję? A może to ze mną jest coś nie tak?
      A.B. Naprawdę w głowie mi się nie mieści, że Kayth nie mogła wpaść, kim ona jest. Nawet dla mnie ― historycznego ziemniaka (który notabene jakimś cudem ma z HisIS-u piątkę) ― od samego początku było oczywiste, ze chodzi o Anne Boleyn. Może to kwestia szumu wokół jej postaci, jaki ostatnimi czasy jest wszechobecny, bo pewnie gdyby nie to, nawet nie miałabym zielonego pojęcia o istnieniu takiej postaci, no ale. Nic nie poradzę na to, że chyba jednak wolę postacie jak Kleopatra albo kochana Elcia Bathory chociażby. Tak czy siak, dostrzegam pewne podobieństwa pomiędzy Anne i Kayth, ale nie wiem jeszcze, co mam o tym sądzić poza tym, że postawisz Scara przed wyjątkowo okrutnym wyborem. Ale A.B. jest niejednoznaczna. Może nawet ją polubię.
      Tak jeszcze odnosząc się do samego dziewiątego rozdziału… Ja sama z siebie nie wyobrażam sobie spania na koniu, a co dopiero na pegazie, tym bardziej jeśli cudu tego ma dokonywać osoba, która jeszcze na ziemi trzęsła portkami przed wsiadaniem na to dzieło szatana, więc wieje mi tu trochę lekką niekonsekwencją.
      Pozwól, że więcej flaków nie będę z siebie wypluwała i ten komentarz będzie raczej tak bardzo ogólnikowy, ale mój mózg nie jest w stanie ogarnąć takiej zaległości na raz. :*

      Usuń
    3. Na bogów, ile błędów!
      Jak nic z pół godziny mi zejdzie na ich poprawianie. Dziękuję, że chce ci się je w ogóle wytykać. Powiem ci, że kiedy Cię nie było, byłam z siebie dość zadowolona, bo myślałam, że błędów nie ma, bo nikt mi ich nie wytykał. Zjawiasz się ty i BUM! Pół godziny poprawiania :D Ale to oczywiście dobrze, cieszę się, że jesteś uważnym czytelnikiem.
      Nie wiem, jaką bohaterkę musiałabym stworzyć, byś ją polubiła ^^ Uwielbiałam Beatrice - ty jej nie lubiłaś. Nie przepadam za Kayth - też jej nie lubisz. Myślałam, że akurat Kayth ci się spodoba. Niestety nie jestem w stanie zadowolić wszystkich :p
      Scara poznamy bardziej w przyszłości i wtedy zapewne wykształcisz sobie o nim pełną opinię. Ja go lubię za jego zgryźliwe teksty, ale wiem, że niektórzy go nie są jego fanami :)
      Na umysł Kayth została założona swego rodzaju blokada, podobnie jak na innych mieszkańców pałacu, dlatego nie zorientowała się, że to Anne. Muszę również dodać, że w XIX wieku o Anne nikt nie pamiętał. O Katarzynie Aragońskiej lub Jane Seymour jeszcze jako tako, ale Anne? Nie była lubiana za życia, nie była lubiana po śmierci. Odeszła w zapomnienie. Teraz, głównie dzięki Tudorom, świat ponownie o niej usłyszał.
      Elżbieta Batory jest "wspaniałą" postacią, aczkolwiek raczej nie podołałabym jej kreacji. Jest zbyt niejednoznaczna i tajemnicza, bym była w stanie uczynić z niej bohaterkę opowiadania, aczkolwiek przemknęło mi to przez myśl.
      Pegazy są ogromne, a Kayth była bardzo zmęczona, ponieważ przez kilka ostatnich dni nie spała, a przed nimi były godziny podróży - skorzystała więc z okazji i zasnęła. Odważny krok z jej strony, bo ja bym nigdy nie zasnęła w towarzystwie Scara, tym bardziej tak wysoko nad ziemią. Musiałam jednak ją uśpić, bo nie miałam pomysłu na ich dalszą konwersację.
      Co do samej szkoły to współczuję, miałam podobnie! Aczkolwiek ja w zasadzie trochę olałam swoje oceny, bo pasek w pierwszej liceum mi do szczęścia nie jest potrzebny. Tak z ciekawości - w której jesteś klasie? Bo chyba nigdy mi nie mówiłaś. Fuck, nawet nie wiem, jak masz na imię :o
      Dziękuję! :*

      Usuń
    4. No widzisz. Bo ze mnie to jest taki właśnie uczynny gnom, który istnieje po to właśnie, żeby zdejmować ludziom z twarzy to samozadowolenie. Przy czym, naturalnie, sam nigdy nie czyta własnych komentarzy, bo mu się drugi raz nie chce, a potem wysyła z masą błędów i powtórzeń, bo zawsze pisze je w ratach, robiąc pięć tysięcy rzeczy naraz, a potem nie pamięta, co pisał trzy linijki temu, ech.
      Ja osobiście jestem zdania, że kto jak kto, ale taka niejednoznaczna i tajemnicza Elcia byłaby wręcz postacią idealną. Pozostawia spore pole do popisu autorowi, co ja osobiście cenię sobie chyba najbardziej w 'zapożyczaniu' bohaterów, że tak powiem. Jeszcze nie do końca chyba określiłam swoje stanowisko w tej kwestii, bo obie sytuacje mają zarówno swoje plusy, jak i minusy, ale chyba bardziej niesamowitym jest wykreować postać samemu, niż tylko trzymać się ściśle tego, co już ktoś przed nami wymyślił. Choć i to, naturalnie, wbrew pozorom nie jest prostą sprawą, wymaga dużego wyczucia.
      W sumie... skoro brak było pomysłu i nie miało się w tym czasie nic konkretnego wydarzyć, nie prościej byłoby zwyczajnie zakończyć scenę i zacząć następną? Albo o, jeszcze lepiej: w ich wypadku wcale nie jest trudno o przerwanie rozmowy i lot w zupełnym milczeniu. Właściwie biorąc pod uwagę ich charaktery, byłoby to chyba nawet na miejscu. Nie mówię, że wybrnęłaś źle z sytuacji, bo uśpienie Kayth też było sprytnym posunięciem. Ja się tylko głośno zastanawiam, jakie inne wyjścia z tego mamy, bo jak mówiłam wcześniej, Kayth bała się pegazów, więc tylko trochę mi to zgrzyta.
      No, mogę się pochwalić, że wraz z dniem dzisiejszym oficjalnie można nazywać mnie przyszłorocznym maturzystą, choć nie wiem, na ile to przywilej, a na ile przekleństwo. Tak, zaliczyłam drugą, zasuwam do trzeciej klasy liceum, co z tego wychodzi, jam rocznik królików doświadczalnych, bo '96, niestety. Zerknęłam tak sobie na Twojego aska i zdradzę nawet, że obchodzisz urodziny dokąłdnie dzień przede mną, jeśli żeś podała prawdziwą datę. :> A imię, ech, skoro już muszę, to podam, ale nieszczególnie za nim przepadam - Weronika, o. A jeśli cokolwiek więcej, to odsyłam raczej do maila (adres w profilu bloggera), ewentualnie tam mogę podać numer gadu, i odpowiem grzecznie na wszystkie pytania. :>
      Do usług. :*

      Usuń
    5. Według mnie kreowanie postaci samodzielnie jest łatwe. Ustalasz jaki ma charakter, wygląd i po sprawie. Natomiast gdy zapożycza się postaci z książek/filmów, bądź, jak w moim przypadku, postać historyczną, jest dużym problemem poprowadzenie jej w sposób, w jaki była przedstawiona w historii. Mi się już to nie udało, ponieważ wymyśliłam, by Anne chciała zabić Henry'ego. Jeśli naprawdę istnieje niebo (bądź piekło) to nie wydaje mi się, by nawet po swojej śmierci pragnęła go zabić. W końcu tuż przed ścięciem głowy wychwalała go przed tłumem, jakim dobrym był królem.
      Uśpienia Kayth już nie będę zmieniać, ale będę pamiętać, by już więcej nie zasypiała na pegazie. I tak tego nie zrobi, skoro jak tylko się obudziła Scar ją zrzucił ;D
      Daj mi znać w przyszłym roku, jak pójdzie matura! W tym roku co czwarty uczeń nie zdał matmy i jestem przerażona, bo sama również nigdy nie byłam z niej dobra.
      Moja przyjaciółka ma urodziny dzień przede mną, ty masz dzień po mnie. Fajnie się złożyło (:
      Weronika? Nawet do ciebie pasuje. Nie wiem, po czym tak stwierdzam, w każdym razie pasuje. Choć chyba bardziej pasowałoby Zuzanna... Nigdy cię nie widziałam na oczy, a już to mogę stwierdzić ^^

      Usuń
    6. Pewnie coś w tym jest. Ale ja osobiście nie lubię trzymać się ogólnie narzuconych ram, prowadzenie postaci o nakreślonym ściśle charakterze chyba przekracza moje możliwości. No i wydaje mi się, jak już wcześniej mówiłam, że jednak jest nieco prostsze, bo już wiesz, jak zachowa się bohater w takiej i takiej sytuacji. Jeśli kreujesz go sama, musisz bardzo wiele uwagi, czasu i myśli poświęcić temu, co powinien robić w danym momencie. Wydaje mi się, że to wcale nie wygląda tak prosto, jak przedstawiasz. Ale każdy ma przecież swoje zdanie. :>
      Jasne, dam Ci znać, jak tylko obleje ustny polski! To będzie jeden wielki pogrom. Szacuje się, że co czwarty w tym roku nie zdał z matematyki? Ja Ci powiem lepiej - na moim roczniku przynajmniej 50% ma oblać ustny polski, yay!
      Może faktycznie pasuje, bo sama chyba sobie siebie z innym imieniem nie wyobrażam, aczkolwiek wciąż za nim nie przepadam. Ni tego skrócić ładnie, ni nic zrobić, ugh. Co do Zuzanny... Nawet nie wiesz, jaką sprawiłaś mi tym frajdę! Z powodów czysto osobistych cenię sobie to imię niezmiernie, ale pozwól, proszę, że nie będę tego wywlekała publicznie. ;D

      Usuń
    7. Każdy ma inne podejście - mi na przykład dużo łatwiej kreować Kayth, czy Scara, niż taką Anne, ale niektórym mogłoby być łatwiej kreować Anne. Dodam, że często mam problemy z dobrym wykreowaniem postaci mitologicznych, choćby takiego Hadesa. Nie mam pojęcia, jak powinnam przedstawić Hadesa! :o
      Ja jestem na rozszerzeniu z polskiego, więc tym się akurat najmniej martwię. Aczkolwiek matma to moja zmora. Mam pomysł - ja zdam za ciebie polski, ty za mnie matma. A nie, różnica jednego roku... A już zaczynałam obmyślać taki piękny plan :c
      Ja mam koleżankę Weronikę i mówimy na nią Werka, Wera, albo Wercia. W sumie wszystkie zdrobnienia średniawe, ale nie są najgorsze :)

      Usuń
    8. A, Hades. Popuść wodzę wyobraźni. Pozwól mu się wykreować samemu. O ile nie będzie w tym sprzeczności, powinno wyjść całkiem nieźle. :>
      To nawet lepiej! Ja mogę przyjść na Twoją maturę, Ty na moją i nie będzie konieczności bycia w dwóch miejscach na raz! Ja kocham matematykę, ja Ci mogę ją napisać. Tylko przyjedź ten rok wcześniej na mój ustny polski, bo z takimi opóźnieniami, jakie mamy, nie zdobędę nawey wymaganych 30%...
      Bleh, każde z tych zdrobnień przyprawia mnie o dreszcze, szczególnie to ostatnie, wrr. Nikę jeszcze zdzierżę, choć brzmi trochę obco ale całkiem zgrabnie właściwie. Za to Werci wprost nie znoszę. Mam ochotę skoczyć z mostu, kiedy tylko słyszę to kretyńskie zdrobnienie.

      Usuń
    9. Właśnie gdybym pozwoliła się wykreować Hadesowi samemu zapewne stałyby się z niego ciepłe kluchy... Naprawdę nie mam na niego pomysłu ;\
      Jakbym przyjechała do ciebie rok wcześniej to też bym ci pewnie nie zdobyła tych 30%... Wiesz, ja wszystko umiem. W teorii.
      Nika mi się kojarzy z boginią zwycięstwa, Nike :) Nie powinnaś narzekać, są gorsze imienia i zdrobnienia - na przykład Antonina i Tosia. Nienawidzę obu wersji :p

      Usuń
    10. O nie, nie, wszystko, tylko nie ciepłe kluchy, błagam!
      Ej, Tosia jest w porządku, co Ty chcesz. Ja uwielbiam to imię, zawsze chciałam być Tosią. :<

      Usuń
  7. Mi też się podobał ten odcinek ^^. Bardzo fajnie wyszedł opis ich wyprawy, cieszę się, że już nie opisujesz spokojnego życia w pałacu, a przeszłaś do czegoś innego, taka zmiana scenerii dobrze zrobi.
    Scar nadal jest bucem, ale mam wrażenie, że czasami czuje, że gdyby nie jego postawa, ich stosunki mogłyby wyglądać lepiej. Ale to jest taki typ, któremu na nikim nie zależy (może prócz Anny i swojej siostry). Podobała mi się jednak ta scena z lotem i pokazanie kontrastu między Polami Elizejskimi a Erebem. To momentami było czuć w tekście; pierwsza kraina była piękna, sielankowa, oświetlona przez słońce, a druga ponura i niepokojąca.
    Jestem jednak ciekawa, czy znajdą chłopca, może uda im się coś ustalić podczas wizyty w tym Zakazanym Mieście? Wgl ta scenka ze smokiem także była fajna ^^.
    Swoją drogą, znowu masz porównania do książek. Tylko czy skoro teraz akcja dzieje się pod koniec XIX wieku, a od momentu trafienia Kayth w zaświaty pewnie minęło co najmniej 10 lat (skoro część spędziła, czekając w poczekalni, a potem jeszcze pisałaś o latach mijających w pałacu), to skąd ona zna książki, które wyszły np. w 1893 roku, skoro teraz jest 1895, a ona już tam siedzi wcześniej? Po prostu jestem ciekawa wyjaśnienia ^^. Już ostatnio mnie to przy tej "Alicji" nurtowało, a teraz znowu ;).
    Niemniej jednak, odcinek mi się podobał. Fajnie się czytało, ładne, obrazowe opisy i całkiem fajne sprzeczki między bohaterami, choć czasami miałam wrażenie, że niektóre wypowiedzi Scara faktycznie są nieco dziecinne jak na kogoś, kto tak długo żyje ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scarowi kiedyś zależało i zobacz, jak to się dla niego skończyło. Od czasu Anne nie chce się do nikogo przywiązywać.
      Wizyta w Zakazanym Mieście przyniesie nieco odpowiedzi oraz wiele nowych pytań (:
      O książkach niestety zapomniałam wspomnieć w rozdziałach, dlatego cieszę się, że się o to zapytałaś. Kayth mieszka w pałacu, czyli w najlepszej części Hadesu. Co znaczy, że ma ciągły dostęp do nowości "żywego" świata. Hermes (lub inny posłaniec bogów na zastępstwo) często wpada do Hadesu z najnowszymi czasopismami wydawanymi w danym kraju (również Wielkiej Brytanii). Wystarczy, że Kayth poprosi posłańca o książkę, której opis ją zaciekawił i przy następnej wizycie ją dostanie. Wielka szkoda, że zapomniałam o tym wspomnieć, bo to dość ciekawa koncepcja :) Poprawię się za kilka rozdziałów!
      Dziękuję! :*

      Usuń
  8. Mój system planowania czasu kompletnie nawala. Mam dzisiaj wolne i nadrabiam wszystko, co możliwe. Kto by pomyślał, że dorosłe życie jest takie beznadziejne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja tu czekam na nowość na Trzech Wspomnieniach! Nadrabianiem możesz się zająć później, bylebyś tylko dodała nowy rozdział (:

      Usuń
    2. Pisanie idzie mi jak nauka pływania, czyli stoi w miejscu. Klawiatura chyba nauczyła się gryźć w moje palce. Nie wspomnę już o bezcelowym gapieniu się przed siebie :D Ale jeszcze się nie poddałam i codziennie włączam plik!

      Rzeczywiście ten rozdział był świetny i sama go uwielbiam! Te ich kłótnie strasznie mnie bawią. Może dlatego, że przypominają mi te, kiedy dorastałam? xD Takie sprzeczki o nic i dziecinne kawały. Taak, Scar przypomina mi takiego dorosłego dzieciaka. Chyba nie wykorzystał swojego potencjału, kiedy przechodził przez okres dojrzewania. I ta jego zagrywka ze smokiem. Ten cytat chyba zostanie mi do końca życia w głowie, bo kiedy go przeczytałam, myślałam, że wypluje czereśnie na klawiaturę. Cóż, udało mi się połknąć bez żadnych szkód na zdrowiu. Zapomniałam, że kiedy zaczynam czytać którykolwiek rozdział u ciebie, to powinnam odstawić na chwilę wszelkie napoje i jedzenie. Tym bardziej, że niewiele mi trzeba do tego, aby zacząć się śmiać.
      Wiem, że powinnam wstawić komentarz do wszystkich postów, które mnie ominęły, ale mam dzisiaj jeszcze tyle do zrobienia, że po prostu nie chce mi się myśleć :)) Za to tutaj napiszę coś więcej.

      Jakiś czas temu zastanawiałam się, czy nie zostawić sobie czytania do momentu, w którym opowiadanie będzie zmierzało ku końcowi. Jak nadrabiam wszystko po kolei, nie pojawia mi się pytanie, co będzie dalej, ponieważ wiem, że za trzy sekundy dostanę odpowiedź. Ale jak widzisz, doszłam do wniosku, że o pomysł pozbawiony sensu, bo zabiera mi możliwość oczekiwania w napięciu. I dwa, każdy woli dostać pięć komentarzy niż jeden.

      Dalej nie wiem, dlaczego Scar zgodził się pomóc Kayth w odnalezieniu chłopca. Na jego miejscu po prostu nadużyłabym władzy i zażądała tego dziennika. Albo przynajmniej spróbowała, bo w końcu on znika lub pojawia się, kiedy chce. Nie wiadomo, co ta Anne chciała osiągnąć. Dwieście lat to kupa czasu na czekanie. z drugiej strony, każdy normalny już dałby sobie spokój z szukaniem osoby, która po prostu nie chce być odnaleziona. Mam nadzieję, że sprawy z Anne nie potraktujesz po macoszemu i dowiemy się, dlaczego zniknęła z Pól Elizejskich i gdzie w ogóle jest. A przez chwilę myślałam, że to Nadine...

      Ta kłótnia Scara z siostrą przypomniała mi, jak sama kłóciłam się z bratem. Zawsze padały słowa, które nie są prawdą, a były powiedziane jedynie w gniewie. Stąd mam wrażenie, że w jakiś sposób się pogodzą i ta sytuacja nie będzie wieczna. Chociaż nie pochwalam tego, że w taki sposób wyładowali swój gniew. Uroki rodzeństwa.

      Jak na razie napięcie podczas czytania mi rośnie. Najgorsze jest to, że kompletnie nie wiem, czego mogłabym się spodziewać w przyszłych rozdziałach. Na całe szczęście, dwa tygodnie to znowu nie tak długo, żeby czekać.

      Weny!
      DW.

      Usuń
    3. Również mam nadzieję, że odnajdziesz wenę, bo my, czytelnicy, czekamy na nowy rozdział już baaardzo długo!
      Cieszę się, że rozdział ci się podobał! Scar z jednej strony jest takim dużym dzieckiem, a z drugiej umie być bardzo poważny, gdy tylko tego chcę. Młodzieńcze psikusy rzeczywiście go ominęły - mając za rodziców Hadesa i Persefonę, nic w tym dziwnego.
      Sprawę z Anne wyjaśnię na pewno, myślę, że gdzieś w połowie opowiadania.
      Czemu Scar zgodził się szukać z Kayth chłopca? Bo to jedyny sposób, jaki wymyśliłam, by ta dwójka miała ze sobą interakcję xD A tak na poważnie to nie wiem, czym Scar mógłby zastraszyć kobietę, by oddała mu ona ten dziennik bez wcześniejszej przysługi z jego strony. Kayth nie ma nic do stracenia, więc nie ma na nią wielu haków.
      Dziękuję! :*

      Usuń
  9. Podoba mi się ta magia między Scar a Kayth.
    Tylko Ty mogłaś stworzyć tę dwójkę w tak niesamowity sposób a nic nie ma lepszego niż jej podróż.
    Naprawdę mnie zachwyciłaś a Twoje opisy tylko sprawiają że chcę się po prostu czytać i pobudzać wyobraźnie.
    Byłaby z tego wspaniała książka gdybyś się postarała gdyż dawno nie czytałam ciekawszego opowiadania.
    Wiem powtarzam się.
    Szczególną uwagę zwróciłam na opis miasta.
    Naprawdę świetnie podkreśliłaś detale podobnie jak dodałaś scenkę ze smokiem.
    Mogłam wręcz go sobie wyobrazić jakby wyglądał na żywo.
    I mi tam osobiście podoba się taki Scar, nawet jeśli jest trochę dziecinny.
    Uważam że właśnie na tym polega jego urok osobisty bez tego nie byłby tym samym fajnym facetem.
    Pozostaje mi czekać na kolejny rozdział i pozdrowić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że w tym rozdziale było właśnie zbyt mało opisów, niemniej cieszę się, że tobie się podobały (:
      Co do wydania książki... może w przyszłości o tym pomyślę. Teraz nawet nie wiedziałabym, jak się za to zabrać :c
      Scar jest nieco infantylny, ale gdyby nie był, nie byłby taki zabawny (a przynajmniej ja myślę, że taki jest) ^^
      Dziękuję! :*

      Usuń
  10. Och ta Kayth! Czemu ona nie chce latać? Gdyby mnie taki Scar zrzucił z pegaza a później sprawił że mnie złapał to bym się cieszyła( ale ja to ja, moim największym marzeniem jesl skok ze spadochronem).
    Uwielbiam tego zarozumiałego, wrednego Scara. Jestem pewna, że on też ma serce, bo skoro nawet śmierć ma serce( dowiedziałam się tego ze "Złodziejki Książek") to on musi mieć.
    Aj, Kayth Kayth umiesz sobie poradzić ze smokiem a z upadkiem z paegaza nie?
    Czekam na następny rozdział.
    Pozdtawiam!
    Psyche

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kayth może nie tyle zezłościła się o część z lataniem (no bo tak jak mówi Scar - kto by nie chciał sobie polatać), ile o to, że zepchnął ją tak nagle, strojąc sobie z niej żarty.
      Ostatnio czytałam Złodziejkę Książek! Wspaniała *.* Ryczałam przy końcówce :c
      Dziękuję! :*

      Usuń
  11. Mi również bardzo podoba się ten rozdział. Pewnie dlatego, że jest dużo interakcji między Kayth a Scarem, a ja lubię obserwować jak ich relacja powoli się rozwija. A w Scarze widzę minimalną, malutką zmianę podejścia, ale jednak dba o dziewczynę.
    Chyba Cutie jednak pozostanie naszym ulubionym Zilantem.
    Fajnie, że Kayth zaczyna poznawać swoje umiejętności. Myślisz, że Hekate pojawi się gdzieś dalej w historii?
    I kolejne przygody przed nami, czekam niecierpliwie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W następnym rozdziale również będzie sporo interakcji między główną dwójką :) Muszę rozwijać ich znajomość.
      Hekate pojawi się zarówno w perspektywie Kayth i Scara, jak i w dzienniku Anne :)
      Dziękuję! :*

      Usuń
  12. Rozdział tradycyjnie świetny :)
    Opis jazdy na pegazie, a w szczególności widoków podczas niej, jest bardzo obrazowy. Sama mogłabym czytać wzelkiego rodzaju opisy na kilka stron, zwłaszcza jeśli chodzi o fantastyczne stworzenia i miejsca :). Do gustu przypadł mi szczególnie opis Erebu. Wychodzi na to, że nie jest to aż tak straszne miejsce, jak przypuszczałam. Ciemno, cicho, ponuro. Nic takiego, jak moja szkoła nocą. I tyle potworków do zabicia! Nie nudziłabym się ^^. A jeśli o potworkach mowa, to te idioty są idiotami, bo nie wzięli Cutiego. A poza ciągłym wkurzaniem Scara, to by im się przydał, np. załatwiając po koleżeńsku wejściówkę do Miasta.Smoczek z Miasta ma chyba jakiś zniszczony węch. Głupi nie poznał jak przechodziło obok niego dwoje ludzi.
    Scar się staje coraz mniej dupkowaty ( choć niektóre jego teksty wciąż podsuwają na myśl nastolatka z problemami o "ciut" zbyt wygórowanym ego). Ale niech robi małe kroczki :>. Kayth też się robi coraz bardziej wyszczekana, chociaż również małymi kroczkami. I dobrze. Scarowi przyda się na towarzystwo silny charakter. Mam nadzieję, że będzie mogła wrócić na Pola Elizejskie, a bariera przepuszcza nie tylko bogów...
    Dialogi pomiędzy głównymi są genialne. Siedzę i jak jakaś głupia na zmianę uśmiecham się i śmieję do ekranu :p. Fajne było to o Sherlocku, pewnie Kayth dała Scarowi okropny spoiler ( a przynajmniej mam nadzieję :>). Oczywiście nie dał tego po sobie poznać, ale wewnątrz musiał strasznie cierpieć...
    A Kayth sobie czaruje... jej mamusia wydaje się podejrzana. Coś chyba maczała palce w różnych wątkach tej historii. Czy mogę żywić nadzieję, że Hekate pojawi się w opowiadaniu. Jest w pierwszej dziesiątce moich ulubionych postaci mitologicznych i z największą chęcią zobaczyłabym ją w twoim wykonaniu :).
    I upominam się o zakładkę z soundtrackiem ;)
    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle mi brakuje czasu na tę zakładkę z Soundtrackiem, ale obiecuję, że do czasu następnego rozdziału już ją stworzę :)
      Nie mogę zrobić z Erebu miejsca baaardzo złego, ponieważ jest to czyściec, a nie Tartar. Jeśli kiedykolwiek będę opisywała Tartar to poznasz naprawdę złe miejsce w moim wykonaniu ^^
      Cutie prawdopodobnie będzie już w przyszłym rozdziale (albo następnym). Nawet gdyby chciała, Kayth się od niego nie uwolni.
      Co do Sherlocka to Kayth rzeczywiście zaspoilerowała Scarowi ^^ Choć nie bardzo go to obeszło, bo podczas gdy Kayth nie mogłaby żyć bez książek, on traktuje je jako sposób na nudę. Ale o tym w następnych rozdziałach :)
      Hekate będzie w moim opowiadaniu, zarówno w perspektywie Kayth, jak i w dzienniku Anne (: Mam nadzieję, że wizerunek, który jej stworzę, cię nie zawiedzie.
      Dziękuję! :*

      Usuń
  13. Podobało mi sie, choć miałam wrażenie, że zbyt szybko minęła ta podróż na pegazach, spodziewałam się dłuższego opisu xD przekomarzania się głównej pardy bohaterów są świetnie i zastanawiam się jakby się zachowywali, gdyby nie przyrzekli sobie wcześniej, że nie będą sobie dopiekać xD chyba by Kayth spadła z pegaz już po pięciu metrach lotu xD Scar jest niemożliwe okropny i go uwielbiam, jakkolwiek niedorzecznie to brzmi xD spodobało mi się, że stwierdził, iż nie chciałby, żeby ktoś zabił Kayth, to chyba w jego słowniku sposób na wyrażenie życzliwości wobec innego żywego bytu xD Bardzo spodobała mi się szczególnie część dotycząca małpy - Zlatanabig (kurczę, ten nie był taki slodki jak Cutie:( ) świetny dowcip sytuacyjny w naprawdę nieśmiesznej sytuacji xD swoją drogą, Kayth jest niezła, skoro tak szybko potrafiła opanować czary, ale może to również ze względu na dużą dawkę adrenaliny, która musiała jej pomóc xD MImo ż emiąłam wrażenie, że ta notka jest stanowczo za krótka, to widzę, że dalej może być tylko lepiej xD z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy tej niesamowitej przygody!!! i na dialogi... może tym razem z nieco większa ilością informacji,a nie tylko z uwagami, które oczywiście kocham (np. ta info o wezuwiuszu bardzo mi się podobała, kolejne hołdy składam ku Twojej wyobraźni). zapraszam na nowość na zapiski-condawiramurs, czwarty rozdział Skrzydeł Ikara:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta umowa i tak w sumie nie miała znaczenia, bo Scar i tak ją zrzucił :p Chyba "umowa" nie ma dla niego dużego znaczenia.
      Stwój, którego spotkali Kayth i Scar to smok, nie małpa xD
      Rozdział dziewiąty rozgrywa się kilka miesięcy po siódmym, dlatego Kayth miała wiele czasu, by nieco opanować czary. Dawka adrenaliny jednak jej zdecydowanie nie zaszkodziła :)
      Dziękuję! :*

      Usuń
    2. no tak,zapominam,ze tutaj kilka miesięcy to jak sekundy xD ale tak sama je oopanowywała??nieźle xD wiem,że smok, ale Scar opisywal to jkako małpa tak dla draki,nie?XD zapraszam na odnalezcprzeznaczenie.blogspot.com na nowość

      Usuń
    3. Sama zapominam, co piszę! Scar rzeczywiście porównywał Cutiego do małpy, a gdy ty napisałaś o małpie w komentarzu, nie miałam pojęcia, o co chodzi :D

      Usuń
  14. Mam ochotę rzucić komputerem przez okno :<
    Skomentowałam ten rozdział jakieś dwa dni po opublikowaniu i co? Gucio. Blogger zeżarł mi komentarz :c
    Bardzo Cię przepraszam za to nieplanowane opóźnienie, mam nadzieję, że się nie gniewasz.
    Co do rozdziału - jestem zachwycona. Opisy sprawiły, że leciałam razem ze Scarem i Kayth. xd
    Haha, myślałam, że spadnę z krzesła, gdy przeczytałam o jakże mądrym występku syna Hadesa. Tak po prostu ją zepchnął, żeby się przekonała, jak jest wysoko.Dobreee! :D
    Jestem ciekawa, gdyby pegz JAKIMŚ cudem nie zdążył po nią polecieć, hahah xd. Pewnie by było "Upss...". Zwinąłby dziennik i zwiał. :p
    Bulwers Kayth mnie rozbroił xd Nieźle mu się oberwało.
    Uwielbiam te ich potyczki słowne, zupełnie jak ja i mój kolega. Znajomi mają z Nas niezłą polewkę. :D
    Ale wracając; mam nadzieję, że kobiecie uda się odnaleźć Henry'ego. Bardzo polubiłam chłopca i szczerze, to tak tu pusto bez niego. :c
    Kayth też za nim tęskni.
    Ojeej! :o
    Te jej wyczyny z niewidzialnością były genialne. Może stwierdzi, że fanie jest być córką Hekate. :) Cieszę się, że omineli smoka i przedostali się do Zakazanego Miasta.
    Jestem strasznie ciekawa, co ich tam czeka. ^^
    Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział, życzę weny i pozdrawiam <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten ból znikających komentarzy :c
      "Jestem ciekawa, gdyby pegz JAKIMŚ cudem nie zdążył po nią polecieć, hahah xd. Pewnie by było "Upss...". Zwinąłby dziennik i zwiał. :p" - haha, niezłe! Jednak Kayth nie jest głupia, nosi dziennik cały czas przy sobie. Inaczej Scar od razu przyłożyłby jej w głowę i zabrał dziennik ^^
      To, czy Kayth uda się odnaleźć Henry'ego wyjaśni się w następnym albo jeszcze następnym rozdziale (:
      Dziękuję! :*

      Usuń
  15. Hej! Z góry bardzo przepraszam, że tu, ale chciałam by wiadomość została przeczytana jak najszybciej.

    Musiałam chwilowo "zawiesić" Poziom Krytyki. Ma on włączoną opcję oglądania tylko przez zaproszonych widzów. Nie potrwa to zbyt długo, jednak chciałam uprzedzić, żeby później nie było zdziwienia i rezygnowania z recenzji itp.

    Jeśli chcesz żebym umożliwiła Ci oglądanie bloga już teraz wyślij mi maila ze swoim adresem na ten adres: poziom-krytyki@wp.pl

    Pozdrawiam i przepraszam za kłopot!
    http://poziom-krytyki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy, ale wiadomości ze Spamownika też regularnie odczytuję, więc na przyszłość zostawiaj tam informacje, proszę :)

      Usuń
  16. Rozdział świetnie napisany. Czytałam z przyjemnością.
    Tak się zastanawiam... Skąd czerpiesz te pomysły? Bo ich efekt jest po prostu fantastyczny. Dowcip Scara był zwyczajnie wredny. Jak on mógł tak sobie zrzucić Kayth z lecącego pegaza? To było głupie ( z jego strony, oczywiście). Pomysł ze smoczym strażnikiem też był bombowy. Tylko Kayth nie musiała chwalić się Scarowi, że jest córką bogini magii. Teraz on może wykorzystać to przeciwko jej (ja i moje teorie spiskowe).
    Czekam na wiecej.
    Weny. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, skąd czerpię pomysły. Po prostu je... wymyślam :p Cieszę się, że Ci się podobają.
      Scar w sumie nie ma jak wykorzystać przeciwko Kayth tego, że jest córką Hekate. Jeśli już, może wykorzystać Kayth... Zobaczymy, jak to będzie ^^ Jeszcze sama do końca tego nie opracowałam.
      Dziękuję! :*

      Usuń
  17. Hej ;)
    Sama nie wiem kiedy wkręciłam się w całą historię. Bardzo ciekawie piszesz. Im więcej fragmentów, w której Scar dokucza, docina, uprzykrza życie Kayth, tym lepiej mi się czyta. :D Także proszę o więcej.
    I ciekawi mnie też sam Scar. Ta jego złośliwość, wyższość,duma... czy to tylko maska? Co tam siedzi w facecie środku? Jakieś rozterki, wyrzuty wątpliwości? Chętnie poczytam o jego wspomnieniach, retrospekcjach.

    A co do rozdziału- po tekscie "i zrzucił ją w otchłań"- zaczęłam się śmiać do monitora ;D
    Gratuluję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fragmentów z wrednym Scarem będzie pełno, nie martw się ^^ Uwielbiam go w takim wydaniu.
      Scar jest dość skomplikowaną postacią. Kiedyś był dobrym człowiekiem (a raczej bogiem), ale to się zaczęło zmieniać, odkąd zniknęła Anne. A może już wcześniej się zmienił. Anne była osobą, która nawet owieczkę zamieniłaby w wilka.
      Dziękuję! :*

      Usuń
  18. Jak cudem nie skomentowałam tego posta wcześniej? Nadrabiam dziś wszystkie blogi, ale ten rozdział przeczytałam już wcześniej i patrzę, że nie ma mojego komentarza :< Hm, ale nic straconego, bo teraz mogę napisać parę słów, co już właściwie i tak zrobiłam :D Cóż mogę więcej dodać po za tym, iż rozdział jak zwykle fantastyczny i każdy czytam, i na każdy kolejny czekam z utęsknieniem. Nie zawodzisz moich oczekiwać, a miło spędzam czas zagłębiając się w tą historię. Czekam na wydanie książki ! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze literówek narobiłam. Widzisz? Za bardzo się spieszyłam, aby wyrazić swoją opinię :D

      Usuń
    2. Książki prędko nie wydam, o ile w ogóle... Za dużo tu jest błędów logicznych :( Ale w końcu od tego są blogi, by doskonalić pisanie i kto wie, może kiedyś coś mojego będzie na półkach w empiku ^^
      Dziękuję! :*

      Usuń
  19. Witaj!
    Wybacz, że znów tak krótko. Postaram się pokusić o coś dłuższego, gdy przeczytam wszystko. Ten kom może być nieco nieskładny. Chcę Ci tylko napisać, że nadrabiam kolejne rozdziały, żebyś po prostu wiedziała, że nigdzie nie uciekłam i jestem. Wiem, jak bardzo poszczególne komentarze dodają motywacji. Więc mam nadzieję, że podaruję Ci jej choć trochę. Przepraszam, że tak długo mi schodzi z przeczytaniem. ;(
    Kocham te zgrzyty pomiędzy Kayth i Scarem. Kocham Twoje opowiadanie. Jest po prostu cudowne. <3
    Pozdrawiam i weny życzę!
    Eveline

    OdpowiedzUsuń
  20. Na początku swojego komentarza chcę powiedzieć, że różnica między Polami Elizejskimi a Erebem jest naprawdę drastyczna ale w pełni słuszna. Bardzo mi się podobało ! Ciekawa jestem czy bohaterowie w splocie jakichś wydarzeń odwiedzą Tartar. Ciekawi mnie w jaki sposób byś go opisała ;) Okej, do rzeczy. Scar jest absolutnie wredny, ale strasznie w nim to lubię. Te wspólne docinki - jego i Kayth są po prostu urocze. Fajnie się to czyta, jak wzajemnie doprowadzają się do szału. Zakazane Miasto, brzmi świetnie i już wyobrażam sobie, kto tam jest i co się tam znajduje ;) Mam nadzieję, że szybko odnajdą Henry'ego. Wciąż jednak nie mogę dojść do przyczyny, dlaczego Scarowi tak zależy na tym dzienniku... Czy Anne żyje, a on może doprowadzić do niej ? Smok był świetnym pomysłem, tylko nie ogarniam dlaczego Cutie jest mały, a tamten Zilant ogromny ! Czy Cutie także urośnie do takiego rozmiaru ? A może jest wyjątkowy ? Nie odpowiadaj - przekonam się ;) Jest jeszcze jedna dla mnie kontrowersyjna sprawa. Skoro Scar jest bogiem nocy, to powinien mieć wstęp wszędzie, bez gadania ;) Myślę też trochę nad tym dlaczego Kayth nagle wykorzystuje magię. Okej, jest córką Hekate, ale że tak od razu, nie musiała trenować ? Uczyć się ? W każdym razie przeszli smoka po mistrzowsku. Momentami było jak zawsze zabawnie, a rozdział pochłonęłam tak szybko że ledwo zauważyłam, że się skończył ;) Dawno nie czytałam tak wspaniałego bloga ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. No to ten tzw. czyściec musi być naprawdę przygnębiającą krainą, a tartar zapewne jeszcze gorszą. Współczuję chłopcu, tyle czasu musiał tam spędzić myśląc zapewne, że Kayth już o nim zapomniała.
    Naprawdę stanowiliby bardzo dobraną parę, szczególnie gdy Scar kpił z Kayth, a ona się denerwowała. Dobrze, być córką bogini w dodatku magii, to bardzo przydatne. Dziwi mnie tylko jak taki ułożony i zawsze pewny swego Scar mógł zapomnieć o broni i zostawić ją przy koniu?

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie no pięknie! Komputer się zawiesił i szlak komentarz trafiło!
    W skrócie!
    Rozdział mi się podobał. Może nie tak, by go uznać za jednego z najlepszych na tych blogu, ale (jak dla mnie) była to taka cisza przed burzą, więc coś czuję, że w kolejnych rozdziałach dostaniemy niezłą dawkę świetnej akcji.
    Już wiesz. Uważam, że świetnie piszesz i już czekam na twoją książkę! I uwierz mi! Czytałam naprawdę sporo książek z tego gatunku i niektóre nie dorastają ci do pięt. I weź kochana parę rzeczy pod uwagę 1) ty za to nie dostajesz kasy 2) sama to piszesz, nikt ci niczego nie poprawia, a naprawdę czytałam książki, gdzie i była korekta i kasy sporo osóbka zarobiła, a książka nadawała się na podpałkę do piecyka ;)
    Pozdrawiam i... 8/10 :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Przecież takie złapanie przez Pegaza też musiało boleć, w końcu nie obyło się bez zderzenia z nim. No chyba że ma jakieś miękkie skrzydełka czy 'cóś'.
    "Kreatywny" jako synonim "nienormalny" - genialne.
    Ogólnie Scar i Smok to chyba najlepiej zbudowane postacie, takie konsekwentne, dobrze rozplanowane - wielkie brawa dla ciebie za to.
    Oczywiście kłótnie i te przekomarzania K i S genialne, bardzo mi się podobało, bawiły mnie.
    Na wszystko jest zawsze sposób, jak trzeba to można xD (mowa o tym ich niewidzialnym sposobie minięcia smoka)

    OdpowiedzUsuń
  24. Hej,
    mam nadzieję, że się uda, o tak strażnik, ale dzięki jej umiejętnościom udało im się przejść obok niego...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Potępieni

Layout by Mei [GG - 49144131]. Google Chrome, 1366x768.